• Słowne potyczki z potworami


    23 stycznia, 2017
  • Nauka przez zabawę


    22 grudnia, 2016
  • W świecie komiksów


    19 grudnia, 2016
  • Duszki wkraczają do akcji...


    18 grudnia, 2016
  • Gangi wkroczyły do miasta...


    9 listopada, 2016
  • Może by tak mała wymiana walut?


    19 października, 2016
  • Ahoj, piraci!


    15 października, 2016
  • Zostań najlepszym hodowcą bydła


    12 października, 2016
  • A może by tak szybkie manewry morskiej floty?


    4 października, 2016
  • W poszukiwaniu czegoś totalnie przeciwnego...


    28 września, 2016
  • Prawda, czy fałsz? To dopiero wyzwanie!


    25 września, 2016
  • Jak pokonać rywali? Razem, a może osobno...


    23 sierpnia, 2016
  • Raz, dwa, trzy... Qwirkle!


    22 lipca, 2016
  • Którędy do fryzjera?


    23 czerwca, 2016
  • Wyceluj, strzel i fruń!


    16 czerwca, 2016
  • Czasami najważniejsza jest wyobraźnia...


    8 czerwca, 2016
  • Reiner Knizia nie śpi, a rozrywkę napędza...


    22 kwietnia, 2016
  • Było sobie życie: Pierwsza pomoc


    15 kwietnia, 2016
  • Kto pierwszy do dzwonka?


    11 kwietnia, 2016
  • Jak się pozbyć mola?


    6 kwietnia, 2016
  • Wielka dekonspiracja, a może świetna zabawa?


    1 kwietnia, 2016
  • Rysowanie dla wymagających...


    28 marca, 2016
  • Zagadki na kartach historii...


    26 marca, 2016
  • Wesołe niedźwiadki i uciekająca meta!


    8 marca, 2016
  • Tam gdzie rządzi prawo dżungli zwycięży najszybszy!


    4 marca, 2016
  • Zakochasz się albo uciekniesz z krzykiem!


    2 marca, 2016
  • Gdzie jesteśmy i kto jest szpiegiem?!


    13 luty, 2016
  • Uwaga, zbliża się Farmageddon!


    9 luty, 2016
  • Dolina Kupców zaprasza żądnych wrażeń handlarzy...


    7 luty, 2016
  • Co rysujesz? Pic na wodę!


    5 luty, 2016
  • Niestworzone historie i masa zabawy...


    4 luty, 2016
  • Coś dla fanów kościanych rywalizacji...


    2 luty, 2016
  • Pięć plemion, czyli kombinowanie, masa interakcji i wypieki na twarzy...


    31 stycznia, 2016
  • Zwierzaki na pokład, więc baw się i ucz!


    29 stycznia, 2016
  • Pytanie jest tylko jedno... Gramy terra, czy za chwilę?


    26 stycznia, 2016
  • Wiedza i zabawa, czy to się łączy?


    28 stycznia, 2016
  • Nowe atrakcje dla fanów Ticket to ride


    19 stycznia, 2016
  • Karty dla pasjonatów


    15 stycznia, 2016
  • Powiew świeżości w Metropolii


    14 stycznia, 2016
  • Nadciąga Om Nom!


    13 stycznia, 2016
  • Emocjonujące inwestycje w kolejowym świecie


    12 stycznia, 2016
  • Coś dla ciekawych świata...


    10 grudnia, 2015
  • Do wsi przybyły Nowe Pokolenia


    3 grudnia, 2015
  • Z przygodami Przez Afrykę...


    1 grudnia, 2015
  • Hanafuda i mała chwila relaksu


    30 listopada, 2015
  • Zwierzaki się przejadły?


    25 listopada, 2015
  • Śmierdzący biznes? To nie dowcip, tu się buduje imperium!


    23 listopada, 2015
  • Carcassonne wkracza na Dziki Zachód


    20 listopada, 2015
  • Tak kolorowo i rozrywkowo, to tylko z biedronkami!


    9 listopada, 2015
  • Zwierzaki na tratwę i ruszamy!


    5 listopada, 2015
  • Kto pierwszy zostanie milionerem?


    3 listopada, 2015
  • Roboty, licytacje, emocje i cała masa strategii...


    2 listopada, 2015
  • Więcej zabawy w Tokio, czyli doładuj swoje potwory...


    27 października, 2015
  • Są potwory jest impreza!


    26 października, 2015
  • Kto zbierze najwięcej jaj?


    13 października, 2015
  • Ludy Mexica łączcie się...


    10 października, 2015
  • Raz dwa w górę i Plusk! do wody...


    23 września, 2015
  • Oryginalny Patchwork? Nic prostszego...


    7 września, 2015
  • Niezła impreza na Dzikim Zachodzie!


    15 sierpnia, 2015
  • Hej, ho! Hej, ho! Przez Amerykę by się szło...


    13 sierpnia, 2015
  • Roar!, czyli innowacje w świecie gier


    5 sierpnia, 2015
  • Wojownicy do boju! Rzymianie do domu!


    27 lipca, 2015
  • Zostań tajnym agentem i rozszyfruj rywali


    23 lipca, 2015
  • Osadnicy z Catanu dla Juniorów i nie tylko...


    20 lipca, 2015
  • Inkaskie skarby i wielka rywalizacja na drodze do zwycięstwa...


    8 lipca, 2015
  • Użyj wyobraźni i stwórz bajkową planetę dla Małego Księcia


    7 lipca, 2015
  • A może by tak trochę rozrywki w prezencie?


    22 czerwca, 2015
  • Pielęgnujemy, zbieramy i sprzedajemy... A co? Kakao


    4 maja, 2015
  • Asteriks, Obeliks, na kogo wypadnie, na tego bęc...


    24 kwietnia, 2015
  • Wielbłądy ruszyły z kopyta i każdy ma swojego faworyta...


    22 kwietnia, 2015
  • Zmutowane ludki rozrabiają...


    4 kwietnia, 2015
  • Masa kreatywności, burza mózgów, znakomita zabawa i Koncept gotowy


    18 stycznia, 2015
  • Pszczółki latają, a gracze ule zdobywają


    10 grudnia, 2014
  • Kto uwolni Księżniczkę zamkniętą w wieży?


    8 grudnia, 2014
  • Budowniczowie ruszyli do pracy


    24 listopada, 2014
  • Pokolenia zawitały do Gospody


    17 listopada, 2014
  • Wsi spokojna, wsi wesoła... Rozwijasz Pokolenia


    14 listopada, 2014
  • Co słychać? Papayoo


    7 listopada, 2014
  • Zostań władcą imperium


    5 listopada, 2014
  • Burmistrz doszedł do władzy w Carcasssonne, a opactwo stało się lekiem na impas


    24 października, 2014
  • Jeże pędzą w galopie, czyli jak to w grze dla dzieci wprowadzono znakomitą strategię


    22 października, 2014
  • Tenzi, 40 kości i masa zabawy


    20 października, 2014
  • Poczuj wspaniały klimat Kuby i doprowadź Hawanę do dawnej świetności


    15 października, 2014
  • Splendor, czyli ekonomia w czasach renesansu


    12 października, 2014
  • Ticket to ride: Holandia, więcej emocji i kombinowania


    20 września, 2014
  • Szczypta knucia, trochę intrygi i kąśliwa riposta, czyli "ucho króla" na salonach


    16 lipca, 2014
  • Pora doprowadzić swoją metropolię na szczyt


    9 lipca, 2014
  • Mosty, zamki i bazary w Carcassonne


    7 lipca, 2014
  • Talia kart, dwóch wodzów i wielka rozrywka


    2 lipca, 2014
  • Sezon ogórkowy czas zacząć...


    30 czerwca, 2014
  • Powiększa się ekipa w Carcassonne...


    11 czerwca, 2014
  • Basilica, niech wygra najlepszy architekt


    29 kwietnia, 2014
  • Angry Birds dołączyły do potyczek w UNO


    23 kwietnia, 2014
  • Pociągiem przez Stany Zjednoczone


    21 kwietnia, 2014
  • Skubane kurczaki


    18 kwietnia, 2014
  • Karciana odsłona Carcassonne


    15 kwietnia, 2014
  • Alias, czyli drużynowa gimanstyka języka


    13 kwietnia, 2014
  • Założysz się, że wygram?


    8 kwietnia, 2014
  • Kto doręczy List Miłosny?


    6 kwietnia, 2014
  • Zamek Kasteliny i poszukiwanie skarbów...


    5 kwietnia, 2014
  • O nie, 6. bierze!...


    4 kwietnia, 2014
  • Uwaga, bo to jest "Tabu"...


    24 marzec, 2014
  • Carcassonne i dalekie podróże...


    19 marzec, 2014
  • Pociągi, Azja i 2 plansze...


    8 marzec, 2014
  • Pociągiem po Europie...


    5 marzec, 2014
  • Ludziki z Carcassonne podbiły stół...


    26 luty, 2014
  • Qwixx, kości dla każdego


    23 luty, 2014
  • Speed cups


    9 luty, 2014
  • Level 8 i pokerowa twarz


    31 stycznia, 2014
  • Zakazana Wyspa i wielki skarb...


    18 stycznia, 2014
  • Budujemy zamki i wygraną zdobywamy...


    5 grudnia, 2013
  • Kto pierwszy złamie Kod Faraona?


    4 grudnia, 2013
  • Tam gdzie świnki, tam i zabawa!


    26 listopada, 2013
  • Poszukiwani dwaj śmiałkowie na wyprawy w nieznane...


    21 listopada, 2013
  • Gotowi... Do startu... Start!


    21 listopada, 2013
  • Uwaga, małpy rozrabiają!


    19 listopada, 2013
  • Kurczaki, prosiaki i wielkie emocje


    15 pażdziernika, 2013
  • Trochę wiedzy, trochę hazardu... Kto zwycięży tym razem?


    8 października, 2013
  • Towarzyska, rodzinna i pełna emocji karcianka


    9 maja, 2013
  • Gimnastyka umysłu


    2 marca, 2013

piątek, 17 marca 2017

PRZYGODY SMERFÓW


Smerfy stworzył scenarzysta i grafik Pierre Culliford pod pseudonimem Peyo. Zaczęło się od komiksów, które przez wiele lat podbijały serca czytelników w wielu krajach. Potem smerfy rozpanoszyły się na całego i w pewnym momencie pojawiły się zarówno na małym, jak i dużym ekranie. Ze smerfami wychowało się niejedno pokolenie. Pamiętam czasy swojego dzieciństwa i wiele godzin spędzonych w ich towarzystwie. Komiksy, książki, kolorowanki ze smerfami, jak i dobranocki przed snem. Jednym słowem w pewnym momencie smerfy były wszędzie. A teraz dzięki wydawnictwu Egmont dzieci mogą znów zapoznać się z klasyką komiksowego gatunku...

Latający smerf jest tomem, w którym zawarto pięć smerfnych historii. Każda z nich przenosi czytelnika do bajkowego świata pełnego przygód i humoru. Oczywiście wszystko okraszone jest pięknymi ilustracjami, po prostu sama przyjemność. Przechodząc przez kolejne komiksowe karty będziemy mogli poznać historię smerfolotu i jego duże znaczenie w ratowaniu Smerfetki z rąk Gargamela. 
W dalszych częściach robi się jeszcze ciekawiej. Gargamel zwabi łakome Smerfy, przez wioskę przewinie się szczeniak, pojawi się zamaskowany bohater, a na koniec Zgrywus będzie sobie stroił niezłe żarty. Co tu dużo mówić przez cały czas smerfy są niebieściutkie i zwariowane do kwadratu. A jak to wszystko wygląda w szczegółach? Dowiecie się tego sięgając po Latającego smerfa... Lalalalalalalala....

Gargamel, Klakier, Papa smerf, Ważniak, Smerfetka, Maruda, Ciamajda, Zgrywus i wielu innych małych bohaterów... Kto ich nie zna? Jeśli dobrze ich pamiętacie, to pora wrócić do wspomnień i na nowo przeżyć kilka przygód z niebieskimi stworkami. Jeśli ich nie znacie, to najwyższa pora się przywitać. Na ich widok od razu pojawia się banan na ustach. Egmont postanowił bohaterów odkurzyć i tym sposobem możemy mieć przyjemność podziwiać klasyczną kreskę Peyo, dialogi pełne humoru i choć na kilka chwil wraz z z kolejnym młodym pokoleniem przenieść się do krainy dzieciństwa...


Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji.

środa, 15 marca 2017

SuperQUIZ PIENIĄDZE


Pieniądze, to niełatwy temat, szczególnie dla najmłodszych. Wprowadzenie dzieci w zawiły świat ekonomii, finansów i przedsiębiorczości może przerosnąć niejednego rodzica. I tu z pomocą przychodzi Kapitan Nauka, który w prosty i przystępny sposób opisuje zagadnienia, które są dla dzieci dość abstrakcyjne. W końcu bez pieniędzy, ani rusz. Wszystko co mamy w okół nas rządzi się prawami podaży i popytu. Nasze pieniądze nie żyją w próżni, a zarządzanie domowym budżetem, to sztuka, którą do perfekcji potrafią opanować nieliczni. Przy wprowadzaniu do tej skomplikowanej rzeczywistości może pomóc SuperQUIZ Pieniądze według wydawcy przeznaczony dla dzieci przynajmniej 7-letnich.

Quiz jest bardzo poręczny. Dość grube karty są umieszczone na solidnej spirali, więc jest to propozycja idealna do schowania w plecak. Można ją wykorzystać w podróży, jak i w sytuacjach kiedy dziecko musi cierpliwie znieść oczekiwanie w kolejce do dentysty, czy w urzędzie. Na jednej stronie karty są opisane różne zagadnienia związane ze światem finansów. Dzięki czemu dziecko może poszerzyć swoją wiedzę od podstaw do tematów bardziej zawiłych. 

W końcu 7-latki są w wieku, w którym robią specjalizację w zadawaniu coraz to większej liczby życiowych pytań. Quiz pozwoli wytłumaczyć choćby takie zagadnienia jak nominał, ubezpieczenie społeczne, kredyt, podatki i wiele innych. Dodatkowo na drugiej stronie karty można od razu sprawdzić swoją wiedzę związaną z danym tematem. Tym sposobem możemy się pobawić w sprawdzanie wiedzy całej rodziny, czy nawet przeprowadzić mały teleturniej sprawdzający naszą finansową wiedzę. Jednym słowem jest to świetny sposób na naukę przez zabawę...

Jak podoba Wam się forma i sposób poszerzania wiedzy u dzieci, w serii SuperQuiz wydano też: Ciało człowieka, Piłkę nożną, Polskę, Świat, Konie i Zwierzęta. Cena nie jest wygórowana, a jakość wykonania stoi na wysokim poziomie. Choć trzeba wziąć pod uwagę, że tekstu na kartach jest sporo, więc dziecko mające problemy z czytaniem nie da rady zapoznać się ze wszystkim samodzielnie. 


Dziękuję wydawnictwu Kapitan Nauka za przekazanie egzemplarza do recenzji.
 

poniedziałek, 23 stycznia 2017

SŁOWO STWORY

liczba graczy: 2-7
wiek: 8+
kategoria: słowne, rodzinne
czas gry: ok. 30 min.
opanowanie zasad: w mig
jakość: bardzo dobra
grywalność: duża dynamika
mózgożerność: lekki kaliber
gdzie: kawałek stołu
producent: Egmont
ocena: 5/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie...

W średniej wielkości pudle znajdziemy:
  • 72 karty liter,
  • 7 kart jokerów,
  • 7 kart pomocy,
  • 7 płytek aktywności,
  • 4 żetony rund, 
  • klepsydrę,
  • 40 Słowostworów,
  • 4 kości kategorii,
  • znacznik gracza startowego.
Elementów jest sporo, a woreczków jak na lekarstwo. Jednak przy dobrej segregacji uda się ogarnąć ten mały chaos. Grafika jest prosta i przygotowana z lekkim humorem. Jakość wykonania jest utrzymana na dobrym poziomie, choć niektóre elementy mogłyby nieco grubsze (szczególnie karty przy częstszej eksploatacji mogą się szybko niszczyć).

Krok drugi, tak właściwie o co chodzi...

Słowo stwory, to gra polegająca na jak najszybszym wymyślaniu słów w określonej kategorii. Banda wesołych stworów zachęca do zabawy i kreatywności. Gra jest lekka i przyjemna, czyli może nam zapewnić trochę rozrywki podczas rodzinnych spotkań. I właśnie to jest największy atut tej gry. Łączenie pokoleń nad stołem... A jak to wypada w praktyce?

Krok trzeci, zgłębienie tematu...

Grę możemy rozgrywać w dwóch wariantach, łatwiejszym lub trudniejszym. Pierwszy z nich sprawdza się idealnie podczas spotkań w większym gronie. Wtedy możemy się oddać się szybkim i bardzo prostym potyczkom, które rozruszają towarzystwo. Wariant dla bardziej zaawansowanych graczy polega na słownych pojedynkach, w których najważniejsze jest pokonanie przeciwników.  

Do wersji łatwiejszej będziemy potrzebować karty z literami, które tasujemy i układamy w postaci zakrytego stosu. Poza tym rzucamy obok trochę Słowostworów (tym razem wartości punktowe nie mają znaczenia), kości i klepsydrę. Jeden z graczy wybiera kość, obraca klepsydrę, rzuca kością i odkrywa 2 karty ze stosu z literami. Teraz wszyscy gracze starają się jak najszybciej wymyślić słowo z tymi literami w kategorii wskazanej przez kości. Ten kto dokona tego jako pierwszy zdobywa dwa Słowostwory, a jeśli ktoś jeszcze stworzy słowo dopóki nie skończy się czas, to otrzymuje jednego Słowostwora. Gra trwa do chwili, aż ktoś zdobędzie 10 stworów. Rozgrywamy wtedy rundę do końca i gracz z największą ilością Słowostworów zostaje zwycięzcą.

Dla odmiany w wariancie trudniejszym wykorzystujemy już wszystkie elementy. Gra trwa 4 rundy, a w każdej z nich gracze toczą pojedynki na słowa. Każdy z graczy posiada kartę jokera, który może zastąpić dowolną literę. Po wygraniu pojedynku zdobywa się 2 karty z banku lub ze stosu liter bądź 1 losowo wybraną sztukę od przeciwnika. Reszta graczy może wymieniać karty z bankiem podczas pojedynku. Ze zdobytych kart gracze tworzą ciągi liter, za które będą zdobywać Słowostwory z określoną liczbą punktów. Na koniec wygrywa gracz z największą liczbą punktów.

Krok czwarty, werdykt ostateczny...

Słowo Stwory są grą słowną idealną na spotkania w większym gronie. Gra nie ma ograniczeń wiekowych, więc spokojnie można ją wyciągnąć na potyczki z dziećmi, jak i rozgrywki ze znajomymi. Dwa warianty powodują, że poziom można dostosować do wieku i zaawansowania towarzyszy. Zasady są super proste, więc tłumaczymy je w mig. Rozgrywki są krótkie i dynamiczne, a sama rozrywka utrzymuje się na bardzo dobrym poziomie. Im więcej graczy, tym rozgrywki są ciekawsze i pełne emocji. Jednak przy tym tytule warto pozostawić małą dawkę niedosytu, bo za częste rozgrywki mogą spowodować, że gracze zaczną popadać w schematy. Dodatkowo gra pobudza kreatywność i rozbudowuje słownictwo, więc w całej zabawie znajdzie się i aspekt edukacyjny. Co do jakości, to można powiedzieć, że całość jest utrzymana na całkiem dobrym poziomie.
Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji. 

czwartek, 22 grudnia 2016

NAUKA PRZEZ ZABAWĘ


Nauka, to nie taka łatwa sprawa. Szczególnie, gdy w koło dzieje się dużo ciekawszych rzeczy i szkoda czasu na siedzenie nad książkami. Dlatego chwilami tak trudno zachęcić dzieci do nauki. Kiedy są zmęczone po ośmiu godzinach przesiadywania w szkole i różnych zajęciach dodatkowych. W takim przypadku najlepszym rozwiązaniem jest edukacja, której nie widać i właściwie się nie odczuwa. Dobrze jest wtedy sięgnąć po gry, które mogę wnieść trochę wiedzy i jednocześnie pozwolą na chwilę relaksu i zabawy.

Świetną propozycją w tym przypadku mogą być Kieszonkowce od wydawnictwa Edgard. Jest to mała seria edukacyjnych gier w kompaktowych pudełkach. W każdym z nich mieści się talia kart, którą możemy wykorzystać na kilka sposobów. Kieszonkowce, w zależności od wybranego tytułu, umożliwiają poszerzenie możliwości matematycznych i oswojenie się z językiem angielskim. W każdym z nich mamy do dyspozycji 55 kart, które możemy wykorzystać w kilku grach edukacyjnych. Co ciekawe instrukcje do gier są zawarte na kartach, więc z całą pewności są krótkie i zwięzłe. Dzięki czemu raz, dwa możemy zapoznać się z ich treścią. Dodatkowo gry są kompaktowe i bez problemu możemy oddać się językowym bądź matematycznym potyczkom w różnych miejscach.

Kieszonkowiec angielski - Bitter sweet

liczba graczy: 2-8
wiek: 9+
czas gry: 10-20min.
mózgożerność: bez przeciążeń
ocena: 6/6

Bitter sweet poza małą dawką rozrywki może zapewnić wzbogacenie słownictwa o angielskie przymiotniki. W środku znajdziemy propozycję 4 gier, które możemy rozegrać przy pomocy talii kart i listę przymiotników zawartych w grze wraz z tłumaczeniem.

Memory (2-8 graczy)
Jest to rozgrywka, której ogólne założenia są wszystkim dość dobrze znane. Rozkładamy zakryte karty, najlepiej dzieląc je na równe rzędy. Liczba par użytych do gry zależy od zaawansowania i chęci graczy. Parę stanowią kartą z dwoma przeciwieństwami, np. alive - dead. Każdy gracz po kolei odkrywa 2 karty. Jak do siebie pasują , to zabiera parę do siebie. W przeciwnym wypadku zakrywa je i do akcji wkracza następny gracz. Na koniec zwycięzcą zostaje gracz z największą liczbą par. 

Merry-go-round/ Karuzela (3-8 graczy)
Bierzemy z talii odpowiednią liczbę par, zależną od liczby graczy. Rozdajemy karty pomiędzy graczy. Każdy wybiera jedną kartę i kładzie zakrytą przed sobą. Jak wszyscy dokonają wyboru, to przekazujemy je graczowi siedzącemu po naszej lewej stronie. W momencie, gdy któryś z graczy zdobędzie 2 pary zostaje zwycięzcą. 

Flip-flop/ Klapek (2-5 graczy)
Znowu bierzemy liczbę par odpowiednią do liczby graczy. Gracze kładą przed sobą karty w postaci zakrytych stosów. Na trzy cztery wszyscy odkrywają po jednej karcie i kładą na stole. Jak tylko ktoś zobaczy parę, klepie w stół i ją zabiera. Ten kto na koniec będzie miał najwięcej par wygrywa.

Dodger/ Szachraj (3-6 graczy)
Dobieramy odpowiednią liczbę par, tasujemy i rozdajemy każdemu po 8 sztuk. Najpierw odkładamy wszystkie już posiadane przez nas pary. Potem gracz, który ma najmniej kart wybiera sobie w ciemna jedną od przeciwnika siedzącego po prawej stronie (coś jak popularny Piotruś pan). Jeśli trafimy na kartę do pary, to od razu je odkładamy. Zwyciężą ten, kto pierwszy pozbędzie się swoich kart.

Kieszonkowiec matematyczny - Trzecia połowa

liczba graczy: 10+
wiek: 2-8
czas gry: 10-20 min.
mózgożerność: bez przeciążeń
ocena: 6/6

Trzecia połowa jest grą, która pozwala oswoić się z ułamkami. Tytuł pozwala rozegrać 5 gier poszerzających matematyczną wiedzę. Cztery z nich mogą już być dobrze znane graczom z innych gier z serii Kieszonkowiec. W tym tytule parę stanowią dwie karty o tej samej wartości, więc bez dobrej znajomości ułamków daleko nie zajdziemy. Do wyboru mamy gry: Memory, Karuzela, Klapek, Szachraj i jeszcze jedną wersję Memory. Zasady rozgrywek, z którymi mogliśmy się już zapoznać przy Bitter sweet są takie same. 

Memory II (2-8 graczy)
Rozgrywka toczy się jak w przypadku pierwszej wersji memory z mała zmianą odkrywanej liczby kart. Zamiast 2 kart, każdy gracz odkrywa 4 sztuki. W momencie, gdy 4 karty będą miały taką samą wartość, to możemy je zabrać. Oczywiście na koniec zwycięzcą zostaje gracz z największą liczbę kart.



Cóż jeszcze można dodać... Przy grach wiedzę mogą poszerzyć nie tylko dzieci. Znalezienie odpowiednich par wymaga chwili zastanowienia, więc będziemy mogli rozruszać szare komórki. Gry są dobrze skalowalne przy różnej liczbie graczy. W końcu w Memory dobrze się grywa nawet we dwoje, ale już Szachrajek, czy Karuzela świetnie sprawdzą się w większym gronie. Jednym słowem Kieszonkowce w kategorii gier edukacyjnych wypadają znakomicie.



Dziękuję wydawnictwu Edgard za przekazanie egzemplarzy 
do recenzji.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

LUCKY LUKE


Wielu z nas pewnie jeszcze pamięta z czasów dzieciństwa godziny spędzone nad kartami komiksu. Nawet jak nie było ochoty na czytanie, to seria obrazków z dialogami bohaterów zawsze dostarczała dużo rozrywki. Nie wiadomo co było lepsze, przezabawne obrazki, czy może dialogi bohaterów. Dlatego nie ma co się dziwić, że dzisiaj dzieciaki też pochłaniają tony komiksów. Jak widać z biegiem czasu w tym temacie dużo się nie zmieniło...

W kanon tej obrazkowej rozrywki świetnie wpisuje się seria komiksów Lucky Luke od wydawnictwa Egmont Polska. Co ciekawe, pierwszy komiks o przygodach dzielnego kowboja ukazał się w 1946 roku. Na początku były to tylko krótkie odcinki zamieszczone w gazetach. Najszybszy rewolwerowiec na Dzikim Zachodzie dzielnie stawiał czoło przestępcom za każdym razem, gdy tylko zgraja braci Daltonów pojawiała się na horyzoncie. Dzięki wydawnictwu Egmont możemy teraz oddać się lekturze ponad 70 tomów przygód Lucky Luke'a, które teraz ukazuję się w Polsce. Książkowe wydanie i świetna jakość wydania wręcz zachęcają do czytania.  Dodatkową zachętą dla fanów obrazkowego humoru może być udział Renne Goscinny'ego w tworzeniu tych niesamowitych, pełnych fabuły i humoru przygód na Dzikimi Zachodzie.

Jak widać na załączonym obrazku tom Łowca nagród jest tego znakomitym przykładem. Elliot Belt jak na łowcę nagród przystało jest postacią dość nikczemną, który zrobi wszystko dla pieniędzy. Oczywiście po przeciwnej stronie barykady stoi Lucky Luke. Kowboj z zasadami, który przestępców łapie właściwie bezinteresownie. Kradzież konia, wrobiony Indianin, intrygi i knowania, a do tego dwóch nieprzewidywalnych łowców nagród. I choćby nie wiadomo co się działo i jak gorąca atmosfera byłaby w koło Jolly Jumper, słynny koń głównego bohatera, do wszystkiego podejdzie ze stoickim spokojem. Jednym słowem Lucky Luke: Łowca nagród jest klasyką gatunku, którą po prostu warto znać. A jak już się wciągnięcie w przygody najsłynniejszego kowboja na Dzikim Zachodzie, to możecie się skusić na kolejne tomy, bo jest w czym wybierać...

Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie egzemplarza do recenzji. 
 

niedziela, 18 grudnia 2016

DUUUSZKI

liczba graczy: 2-8
wiek: 8+
kategoria: towarzyskie, zręcznościowe
czas gry: ok. 20min.
opanowanie zasad: w mig
jakość: znakomita
grywalność: duża dynamika
mózgożerność: stawia mózg do pionu
gdzie: płaski kawałek powierzchni
producent: Egmont
ocena: 6/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie...

W średniej wielkości pudełku znajdziemy całkiem barwny i znakomicie wykonany zestaw 5 drewnianych figurek (duszek, fotel, myszka, butelka i książka) oraz 60 kart ilustrujących drewniane elementy w różnych odsłonach. W związku z tym, że w całym zestawie nie ma żadnej planszy, to pudełko wydaje się być trochę przerośnięte. Jakość wykonania jest na najwyższym poziomie.

Krok drugi, a tak właściwie o co chodzi...

Duuuszki są grą, w której na pierwszym miejscu stają refleks i spostrzegawczość. Zadaniem graczy jest jak najszybsze łapanie odpowiednich przedmiotów, więc lepiej wynieść łatwo tłukące się rzeczy z zasięgu rażenia. Jednym słowem rozgrywką rządzi zasada kto pierwszy, ten lepszy.

Krok trzeci, dogłębne zbadanie tematu...

Na początku kładziemy wszystkie przedmioty na środku stołu, a obok układamy w zakrytym stosie wszystkie potasowane karty. Kto zostanie mistrzem spostrzegawczości?

Gracz rozpoczynający zabawę odkrywa pierwszą kartę i wszyscy zaczynają poszukiwanie właściwego przedmiotu. Jeśli kolor przedmiotu na karcie jest taki jak w rzeczywistości, to czym prędzej rzucamy się, żeby go złapać. W sytuacji, gdy kolor na karcie nie odpowiada żadnemu przedmiotowi, to należy złapać taki, który ani kształtem, ani kolorem nie pokrywa się z tym na karcie. Ten kto pierwszy złapie właściwą rzecz zdobywa kartę i kładzie ją zakrytą przed sobą. Jeśli ktoś się pomyli odkłada jedną z kart i traci kolejkę.

Następna runda rozpoczyna się od gracza, który ostatnio zdobył kartę. Gracze zdobywają kolejne karty, a zwycięzcą zostaje gracz, który zdobędzie ich najwięcej.

Wariant dla wymiataczy
Jak już opanujemy podstawy do perfekcji możemy trochę utrudnić rozgrywkę. W sytuacji, gdy na karcie pojawi się książka, to trzeba wypowiedzieć nazwę łapanego przedmiotu. Kto się pomyli oddaje jedną ze swych kart zwycięzcy danej rundy.

Krok czwarty, werdykt ostateczny...

Duuuszki są typową grą imprezową, którą możemy wyciągnąć w gronie zróżnicowanym wiekowo. Gra ma bardzo proste zasady, więc gracze mogą wkręcić się w zabawę od pierwszej minuty. Rozgrywki mogą trochę przypominać Prawo dżungli, ale jednak jest tu sporo oryginalności. Po pierwsze trzeba rozszyfrować co mamy łapać, a potem jeszcze trzeba chwycić odpowiedni przedmiot. O dziwo pomimo prostoty, można się tu nieźle zakręcić. Duuuszki pomogą rozkręcić każde rodzinne, jak i towarzyskie spotkanie. Gra jest dobrze skalowalna przy różnej liczbie graczy, a do tego ma świetną oprawę graficzną.

Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji.

środa, 14 grudnia 2016

RODZINNE ŚWIĘTA


Prezenty, prezentami, ale pozostaje jeszcze czas świąteczny, który jakoś trzeba spędzić. Niektórzy odwiedzają bliskich, inni zapraszają na kawę do siebie. Jest trochę jedzenia, siedzenia przy stole, telewizji i co dalej? Świetnym pomysłem będzie zebranie małej kolekcji gier na rodzinne spotkania w różnym gronie. Taki typ gier uniwersalnych, które możemy wyciągnąć wśród totalnych laików i nikt się nie pogubi w zawiłej akcji. 

Co charakteryzuje uniwersalną grę rodzinną?
  • proste zasady i krótki czas ich tłumaczenia,
  • możliwość gry z dziećmi,
  • duża dynamika,
  • brak przestojów (za długi czas oczekiwania na swoją kolejkę może spowodować rozpierzchnięcie się graczy),
  • dużo emocji,
  • potrzeba mało miejsca na rozgrywkę (gdzieś trzeba rozstawić przekąski),
  • niezbyt dużo elementów (trudno wszystkiego pilnować wśród 10 graczy),
  • dobra skalowalność przy różnej liczbie graczy (ktoś idzie zrobić kolację, ktoś wyjdzie z psem, a zaraz dojdzie dziadek z po południowej drzemki).
Oto nasze propozycje, testowane na dzieciach i dorosłych graczach podczas różnych spotkań w trochę większym rodzinnym gronie (przedział wieku 6-71 lat)...

5 Sekund (może być też Junior)

Zabawa w wymienianie 3 rzeczy z kategorii widocznej na karcie, oczywiście w ograniczonym czasie. Gra gwarantuje zacinanie się języka i spięcie szarych komórek w akompaniamencie wielkich emocji i nadmiaru śmiechu. Zróżnicowanie haseł jest spore, więc każdy znajdzie tutaj coś dla siebie. Gracze będą musieli się zmierzyć, np. z markami telewizorów, bajkami, piosenkarkami, cudami świata, czy też walutami. Jednym słowem na graczy czekają wszystkie kolory tęczy. Z całą pewności 372 karty z pytaniami dostarczą wiele godzin rodzinnej rozrywki.

Party time 

Zabawa w odgadywanie, pokazywanie i rymowanie nigdy się nie znudzi. Dużą zaletą gry są rozgrywki drużynowe, co świetnie pozwala wyrównać szanse dzieci - dorośli (mieszane drużyny). Starsi gracze mogą wkręcić się w zawziętą rywalizację i szaleńczy wyścig do mety. Dla odmiany dzieciaki mają wielką frajdą pokazując zwierzęta i zawody z pantomimy, zgadując opisywane hasła, czy wymieniając rzeczowniki na określoną literę. Presja przesypującego się piasku powoduje, że gra staje się bardzo emocjonująca i niezwykle dynamiczna.

Pic na wodę 

To małe metalowe pudełko jest przykładem na to, że nie zawsze rozmiar ma znaczenie. Gracze zmagają się ze skojarzeniami do podanych haseł. Ich zadaniem jest narysować 3 rzeczy w temacie wystawy. Jednak tutaj nie chodzi tylko o sam rysunek, a o zdobycie punktów za skopiowanie dzieł lub całkowitą niepowtarzalność. Co pomyślą przeciwnicy? Pójść w schematy, czy zadziałać na opak? W tej grze rozgrywki znane nam z gier typu gier kalambury zostały wywrócone na drugą stronę. A przy grze z dziećmi przewidywalność możemy wyrzucić do kosza.

Polowanie na robale

Gra, w której sednem rozgrywki jest 16 płytek z robalami i 8 drewnianych kości. Oczywiście jak są kości, to wiadomo, że nie wszystko zależy od nas. W tej grze fortuna kołem się toczy. Robaki przychodzą i odchodzą, a gracze zawzięcie brną do celu. W końcu o zwycięstwo trzeba walczyć do samego końca, a wygrywa gracz z największą liczbą punktów. Dla niektórych dodatkowym atutem może być autor całej zabawy, powszechnie znany w planszowym świecie Reiner Knizia.

Tenzi 

Każdy dostaje 10 kości w wybranym przez siebie kolorze i rusza do celu w błyskawicznym tempie. Wszyscy gracze działają równocześnie, a ich zadaniem jest wyrzucić określone liczby na kościach. Nie ma tutaj znaczenia wiek, czy poziom inteligencji. Liczy się tylko szybkość, zręczność i trochę szczęścia w kościach. Autorzy gry zaproponowali kilka wariantów rozgrywki, więc urozmaicenia nam nie zabraknie. Jedno opakowanie Tenzi pozwala na rozgrywkę do 4 graczy, ale jeśli mamy ich kilka to do zabawy może przyłączyć się dużo więcej osób (nam udało się rozegrać kilka partyjek w 12 graczy).

Timeline 

Odkrycia, daty i chronologia... Kto jest w stanie spamiętać kawał historii? Czy można się bawić przy układaniu kart we właściwej kolejności? Timeline jest tego znakomitym przykładem. Fantastyczna wiedza, dobra intuicja, obstawianie, a nawet zgadywanie. Wszystko to się przyda i dodatkowo grupa towarzyszy gotowych na wspaniałą zabawę. Co odkryto najpierw, język pszczół czy szkielet mamuta? Jak to szło po kolei, odkrycie Ameryki, Australii, adrenaliny, tytoniu? Którą kartę, gdzie wcisnąć? W serii Timeline w polskich wydaniach dotychczas pojawiły się Wynalazki, Nauka i odkrycia oraz Polska.

Uga buga

Ta gra wymaga nabrania lekkiego dystansu do siebie i graczy siedzących w koło stołu. Tym razem wszyscy będą mogli się skupić na bredzeniu od rzeczy niczym banda jaskiniowców. Komu uda się spamiętać najdłuższy zlepek sylab, pokazać język i w odpowiednim momencie uderzyć w stół? Jest to świetna propozycja na totalne odmóżdżenie, kupę śmiechu i wiele emocji w przeróżnym gronie. Kto chce zostać wodzem plemienia?


A Wy co wyciągacie na stół podczas rodzinnych spotkań?
 

wtorek, 13 grudnia 2016

GOLE WSZECH CZASÓW


W dzisiejszych czasach książkowy mol staje się gatunkiem wymarłym. Dzieci giną w świecie multimediów i techniki, a przeczytanie lektury jest niczym droga przez mękę. Choć oczywiście zdarzają się wyjątki od tej reguły, to jednak wygląda to zupełnie inaczej niż w czasach naszego dzieciństwa...

A czytanie rozwija dziecięcą wyobraźnię, wzbogaca słownictwo, poszerza horyzonty i wzbogaca wiedzę. Jednym słowem książka może przynieść wiele dobrego. Dlatego tak ważne jest zachęcanie dzieci do czytania. A jak to zrobić najlepiej? Podsunąć dobrą książkę, która może rozbawić lub będzie powiązana z zainteresowaniami dziecka. Dla fanów piłki nożnej (i nie tylko) świetną propozycją będzie książka Gole wszech czasów Jarosława Kaczmarka.

Jarosław Kaczmarek podjął się zebrania informacji o najważniejszych golach w historii piłki nożnej. Książka przenosi czytelników w czasy kiedy piłka dopiero wchodziła do kanonu sportowej rozrywki. Przez chwilę możemy poczuć jak toczyły się rozgrywki od czasów starożytnych po dzień dzisiejszy. Jest to gratka dla prawdziwych fanów sportu, bo mogą się dowiedzieć w sposób lekki i przyjemny jak rozwijał się ich ukochany sport, co przeżywali sami piłkarze i ile serca wkładali w grę. Oczywiście nie mogło tu zbraknąć postaci sławnych i historycznych takich jak Maradona, Pele, Lewandowski, Ronaldo, czy Garrincha.

Jednocześnie książka jest napisana takim językiem, że spokojnie pochłonie młodszych, jak i starszych czytelników. Ciekawie ujęte są sportowe fakty, statystyki strzelonych bramek i opisy miejsc, w których się odbywały. Dzięki czemu możemy nie tylko poczuć klimat stadionu, ale też czasów, w których odbywały się dane mecze. Dowiemy się co znane osobowości myślały przed meczem i jakie emocje nimi targały. Dodatkową gratką mogą być zdjęcie i zabawne ilustracje, które z jednej strony umilają lekturę, a z drugiej mogą pomóc przenieść się w czasie...

Rodzice nauczyli mnie, że książka jest wartością samą w sobie, o którą trzeba dbać. W dzisiejszych czasach książki nie mają łatwego życie, bo giną w tle elektroniki i różnych interaktywnych zabawek. Dlatego tak ważne jest, abyśmy zaszczepiali w dzieciach pasję czytania, a książka Gole wszech czasów może nawet zintegrować całą rodzinę. 
Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie książki do recenzji.


poniedziałek, 12 grudnia 2016

KOTEK PSOTEK

liczba graczy: 1-8
wiek: 3+
kategoria: planszowe, dla dzieci
czas gry: ok. 20min.
opanowanie zasad: w mig
jakość: znakomita
grywalność: bardzo dobra
mózgożerność: lekkie i przyjemne
gdzie: kawałek stołu
producent: Egmont
ocena: 6/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie...

W całkiem zgrabnym pudełku znajdziemy:
  • planszę,
  • drzewo do przymocowania na planszy,
  • 4 drewniane figurki (kot, mysz, wiewiórka i ptaszek),
  • 2 kostki,
  • 2 dyski do zamocowania na drzewie,
  • 4 kafelki z kocim przysmakiem.
Cały zestaw prezentuje się znakomicie, a elementy są dostosowane wielkością do małych dziecięcych dłoni. Kolorowa szata graficzna, bajkowe ilustracje i drewniane zwierzątka są idealnym rozwiązaniem na zaproszenie maluszków do zabawy nad planszą.

Krok drugi, a tak właściwie o co chodzi...

Kotek psotek jest grą z serii Rodzinka wygrywa. Jest to seria gier kooperacyjnych dla najmłodszych graczy. Gry pomagają dzieciom zrozumieć świat gier planszowych. Oswajają je z emocjami i trudnościami, które mogą napotkać nad planszą. Jednocześnie stawiają cel do zrealizowania nie wspominając o wygranych i przegranych, więc dzieci mogą się skoncentrować tylko na zabawie.

Krok trzeci, dogłębne zbadanie tematu...

Na początku składamy wszystkie elementy i wsadzamy dyski w koronę drzewa. Stawiamy kotka na polu z posłaniem, a resztę zwierząt umieszczamy na polu z pieńkiem. Kostki i kocie przysmaki kładziemy obok planszy i ruszamy z zabawą. 

Najmłodszy gracz rozpoczyna rozgrywkę i rzuca kostkami. Czarne kropki dają możliwość ruchów kotkiem, a zielone pozostałymi zwierzętami. Jeśli wypadną 2 zielone kropki mamy do wyboru przesunięcie 1 zwierzaka o 2 pola lub 2 zwierząt o 1 pole do przodu. Zwierzęta w trakcie wędrówki mogą używać skrótów (pola na żółtym tle z odpowiednim obrazkiem). Potem kolejka przechodzi na następnego gracza. 

W momencie, gdy kot stanie na polu z innym zwierzakiem, to jest ono odkładane obok planszy. Gracze w każdym momencie mogą spowolnić kotka poprzez danie mu przysmaku. Wtedy kotek wraca na swoje pole startowe. Jednak każdy żeton przysmaku może być użyty tylko raz. Celem graczy jest doprowadzenie jak największej liczby zwierząt do kryjówki na drzewie i myszy do nory. Wejście do kryjówki kosztuje 1 punkt ruchu. Gra kończy się w chwili, gdy zwierzątka nie będą miały żadnego ruchu (będą w kryjówce lub poza planszą).

Krok czwarty, werdykt ostateczny...

Kotek psotek jest prostą i lekką grą, która może wprowadzić najmłodszych graczy w świat gier planszowych. Zasady możemy wytłumaczyć w 5 zdaniach, a ze względu na kooperacyjny charakter rozgrywki 3-latki nie mają problemu z uczestnictwem w zabawie. Gra daje możliwość spędzenia trochę czasu z dziećmi i wprowadzenia ich w fascynujący świat planszówek. Dużą zaletą jest brak wygranych i przegranych, co umożliwia dzieciom skupienie się na samej rozrywce. Dodatkowo dzieci mogą się nauczyć trochę współpracy (można razem ustalać nasze poczynania), cierpliwości (oczekiwanie na swój ruch), planowania (którym zwierzakiem się ruszyć, kiedy skusić kota przysmakiem), czy radzenia sobie z emocjami (goniący kot i odpadanie kolejnych zwierzaków). Poza tym gra jest świetnie wykonana, a wyglądem zachęca dzieci do rozgrywki.
 Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji.