• Jak pokonać rywali? Razem, a może osobno...


    23 sierpnia, 2016
  • Raz, dwa, trzy... Qwirkle!


    22 lipca, 2016
  • Którędy do fryzjera?


    23 czerwca, 2016
  • Wyceluj, strzel i fruń!


    16 czerwca, 2016
  • Czasami najważniejsza jest wyobraźnia...


    8 czerwca, 2016
  • Reiner Knizia nie śpi, a rozrywkę napędza...


    22 kwietnia, 2016
  • Było sobie życie: Pierwsza pomoc


    15 kwietnia, 2016
  • Kto pierwszy do dzwonka?


    11 kwietnia, 2016
  • Jak się pozbyć mola?


    6 kwietnia, 2016
  • Wielka dekonspiracja, a może świetna zabawa?


    1 kwietnia, 2016
  • Rysowanie dla wymagających...


    28 marca, 2016
  • Zagadki na kartach historii...


    26 marca, 2016
  • Wesołe niedźwiadki i uciekająca meta!


    8 marca, 2016
  • Tam gdzie rządzi prawo dżungli zwycięży najszybszy!


    4 marca, 2016
  • Zakochasz się albo uciekniesz z krzykiem!


    2 marca, 2016
  • Gdzie jesteśmy i kto jest szpiegiem?!


    13 luty, 2016
  • Uwaga, zbliża się Farmageddon!


    9 luty, 2016
  • Dolina Kupców zaprasza żądnych wrażeń handlarzy...


    7 luty, 2016
  • Co rysujesz? Pic na wodę!


    5 luty, 2016
  • Niestworzone historie i masa zabawy...


    4 luty, 2016
  • Coś dla fanów kościanych rywalizacji...


    2 luty, 2016
  • Pięć plemion, czyli kombinowanie, masa interakcji i wypieki na twarzy...


    31 stycznia, 2016
  • Zwierzaki na pokład, więc baw się i ucz!


    29 stycznia, 2016
  • Pytanie jest tylko jedno... Gramy terra, czy za chwilę?


    26 stycznia, 2016
  • Wiedza i zabawa, czy to się łączy?


    28 stycznia, 2016
  • Nowe atrakcje dla fanów Ticket to ride


    19 stycznia, 2016
  • Karty dla pasjonatów


    15 stycznia, 2016
  • Powiew świeżości w Metropolii


    14 stycznia, 2016
  • Nadciąga Om Nom!


    13 stycznia, 2016
  • Emocjonujące inwestycje w kolejowym świecie


    12 stycznia, 2016
  • Coś dla ciekawych świata...


    10 grudnia, 2015
  • Do wsi przybyły Nowe Pokolenia


    3 grudnia, 2015
  • Z przygodami Przez Afrykę...


    1 grudnia, 2015
  • Hanafuda i mała chwila relaksu


    30 listopada, 2015
  • Zwierzaki się przejadły?


    25 listopada, 2015
  • Śmierdzący biznes? To nie dowcip, tu się buduje imperium!


    23 listopada, 2015
  • Carcassonne wkracza na Dziki Zachód


    20 listopada, 2015
  • Tak kolorowo i rozrywkowo, to tylko z biedronkami!


    9 listopada, 2015
  • Zwierzaki na tratwę i ruszamy!


    5 listopada, 2015
  • Kto pierwszy zostanie milionerem?


    3 listopada, 2015
  • Roboty, licytacje, emocje i cała masa strategii...


    2 listopada, 2015
  • Więcej zabawy w Tokio, czyli doładuj swoje potwory...


    27 października, 2015
  • Są potwory jest impreza!


    26 października, 2015
  • Kto zbierze najwięcej jaj?


    13 października, 2015
  • Ludy Mexica łączcie się...


    10 października, 2015
  • Raz dwa w górę i Plusk! do wody...


    23 września, 2015
  • Oryginalny Patchwork? Nic prostszego...


    7 września, 2015
  • Niezła impreza na Dzikim Zachodzie!


    15 sierpnia, 2015
  • Hej, ho! Hej, ho! Przez Amerykę by się szło...


    13 sierpnia, 2015
  • Roar!, czyli innowacje w świecie gier


    5 sierpnia, 2015
  • Wojownicy do boju! Rzymianie do domu!


    27 lipca, 2015
  • Zostań tajnym agentem i rozszyfruj rywali


    23 lipca, 2015
  • Osadnicy z Catanu dla Juniorów i nie tylko...


    20 lipca, 2015
  • Inkaskie skarby i wielka rywalizacja na drodze do zwycięstwa...


    8 lipca, 2015
  • Użyj wyobraźni i stwórz bajkową planetę dla Małego Księcia


    7 lipca, 2015
  • A może by tak trochę rozrywki w prezencie?


    22 czerwca, 2015
  • Pielęgnujemy, zbieramy i sprzedajemy... A co? Kakao


    4 maja, 2015
  • Asteriks, Obeliks, na kogo wypadnie, na tego bęc...


    24 kwietnia, 2015
  • Wielbłądy ruszyły z kopyta i każdy ma swojego faworyta...


    22 kwietnia, 2015
  • Zmutowane ludki rozrabiają...


    4 kwietnia, 2015
  • Masa kreatywności, burza mózgów, znakomita zabawa i Koncept gotowy


    18 stycznia, 2015
  • Pszczółki latają, a gracze ule zdobywają


    10 grudnia, 2014
  • Kto uwolni Księżniczkę zamkniętą w wieży?


    8 grudnia, 2014
  • Budowniczowie ruszyli do pracy


    24 listopada, 2014
  • Pokolenia zawitały do Gospody


    17 listopada, 2014
  • Wsi spokojna, wsi wesoła... Rozwijasz Pokolenia


    14 listopada, 2014
  • Co słychać? Papayoo


    7 listopada, 2014
  • Zostań władcą imperium


    5 listopada, 2014
  • Burmistrz doszedł do władzy w Carcasssonne, a opactwo stało się lekiem na impas


    24 października, 2014
  • Jeże pędzą w galopie, czyli jak to w grze dla dzieci wprowadzono znakomitą strategię


    22 października, 2014
  • Tenzi, 40 kości i masa zabawy


    20 października, 2014
  • Poczuj wspaniały klimat Kuby i doprowadź Hawanę do dawnej świetności


    15 października, 2014
  • Splendor, czyli ekonomia w czasach renesansu


    12 października, 2014
  • Ticket to ride: Holandia, więcej emocji i kombinowania


    20 września, 2014
  • Szczypta knucia, trochę intrygi i kąśliwa riposta, czyli "ucho króla" na salonach


    16 lipca, 2014
  • Pora doprowadzić swoją metropolię na szczyt


    9 lipca, 2014
  • Mosty, zamki i bazary w Carcassonne


    7 lipca, 2014
  • Talia kart, dwóch wodzów i wielka rozrywka


    2 lipca, 2014
  • Sezon ogórkowy czas zacząć...


    30 czerwca, 2014
  • Powiększa się ekipa w Carcassonne...


    11 czerwca, 2014
  • Basilica, niech wygra najlepszy architekt


    29 kwietnia, 2014
  • Angry Birds dołączyły do potyczek w UNO


    23 kwietnia, 2014
  • Pociągiem przez Stany Zjednoczone


    21 kwietnia, 2014
  • Skubane kurczaki


    18 kwietnia, 2014
  • Karciana odsłona Carcassonne


    15 kwietnia, 2014
  • Alias, czyli drużynowa gimanstyka języka


    13 kwietnia, 2014
  • Założysz się, że wygram?


    8 kwietnia, 2014
  • Kto doręczy List Miłosny?


    6 kwietnia, 2014
  • Zamek Kasteliny i poszukiwanie skarbów...


    5 kwietnia, 2014
  • O nie, 6. bierze!...


    4 kwietnia, 2014
  • Uwaga, bo to jest "Tabu"...


    24 marzec, 2014
  • Carcassonne i dalekie podróże...


    19 marzec, 2014
  • Pociągi, Azja i 2 plansze...


    8 marzec, 2014
  • Pociągiem po Europie...


    5 marzec, 2014
  • Ludziki z Carcassonne podbiły stół...


    26 luty, 2014
  • Qwixx, kości dla każdego


    23 luty, 2014
  • Speed cups


    9 luty, 2014
  • Level 8 i pokerowa twarz


    31 stycznia, 2014
  • Zakazana Wyspa i wielki skarb...


    18 stycznia, 2014
  • Budujemy zamki i wygraną zdobywamy...


    5 grudnia, 2013
  • Kto pierwszy złamie Kod Faraona?


    4 grudnia, 2013
  • Tam gdzie świnki, tam i zabawa!


    26 listopada, 2013
  • Poszukiwani dwaj śmiałkowie na wyprawy w nieznane...


    21 listopada, 2013
  • Gotowi... Do startu... Start!


    21 listopada, 2013
  • Uwaga, małpy rozrabiają!


    19 listopada, 2013
  • Kurczaki, prosiaki i wielkie emocje


    15 pażdziernika, 2013
  • Trochę wiedzy, trochę hazardu... Kto zwycięży tym razem?


    8 października, 2013
  • Towarzyska, rodzinna i pełna emocji karcianka


    9 maja, 2013
  • Gimnastyka umysłu


    2 marca, 2013

wtorek, 23 sierpnia 2016

TEAM PLAY

liczba graczy: 3-6
wiek: 8+
kategoria: karciane, kooperacyjne
czas gry: 30 min.
opanowanie zasad: dość proste
jakość: bardzo dobra
grywalność: duża dynamika
mózgożerność: rozgrzanie szarych komórek
gdzie: kawałek stołu
producent: G3, Schmidt Spiele
ocena: 6/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie...

W pudełku mieszczącym 110 kart znajdują się 64 karty o wartościach od 1 do 8 (w kolorze czerwonym i niebieskim) oraz 46 kart zadań, które wprowadzają niezłą gorączkę nad stołem. Karty są dobrze wykonane i choć mogą wydawać się trochę cienkie, to dobrze się sprawdzają podczas rozgrywek. Grafika jest jasna i przejrzysta. Co powoduje, że całość prezentuje się całkiem nieźle. Jednym słowem G3 znowu stanęło na wysokości zadania i zapewniło graczom narzędzia do rozkręcenia towarzystwa nad stołem....

Krok drugi, a tak właściwie o co chodzi...

Kilku ludzi zasiada nad stołem. Atmosfera się zagęszcza. Karty zostają rozdane. Spojrzenia przechodzą pomiędzy graczami, choć zakazano im kontaktu. Jak tu przekazać najważniejsze myśli? Jak zbudować strategię? Układ na stole wciąż się zmienia, ale cel pozostaje niezmienny... Jedyne na czym się skupiamy, to jak pokonać przeciwnika. Jak dokonać tego wspólnie? Będzie to wymagało dogłębnej analizy, pierwszorzędnej obserwacji i nie lada intuicji? No i jak, gramy?

Krok trzeci, zgłębienie tematu...

Tasujemy karty z cyframi i odkrywamy 3 z nich, kładąc je ns środku stołu. Potem wręczamy graczom karty. Ten kto siedzi jako pierwszy po lewej stronie rozdającego gracza dostanie 1 kartę, kolejny gracz 2 sztuki, następny 3 i tak dalej. Poza tym wręczamy każdemu kartę zadań i dodatkowo jedna ląduje odkryta na środku. Co ciekawe, skład drużyn jest tu odgórnie ustalony i wszystko zależy od miejsca siedzenia. Jednak co by się nie działo, w parze siła. Możemy wygrać lub przegrać, ale zawsze razem... Choć instrukcja dopuszcza grę indywidualną przy nieparzystej liczbie graczy.

Każdy gracz w swoim ruchu sprawdza na początku czy nie przekroczył limitu 6 kart na ręku i dobiera 2 karty cyfr. Może się zdecydować na karty z zakrytego stosu lub te z odkrytej puli na środku stołu. Potem gracz może zrealizować jakieś zadanie (nie ma tutaj limitu). Zadania widoczne na kartach pokazują konkretne układy kart w kolorze czerwonym lub niebieskim (czarne mogą być w dowolnym kolorze). Na koniec swojej tury może przekazać jedną lub dwie karty z ręki swojemu partnerowi (jest to opcja dostępna tylko przy wariancie drużynowym, czyli parzystej liczbie graczy).

Gra dobiega końca w momencie, gdy drużyna zrealizuje 8 kartę zadań. W przypadku rozgrywki indywidualnej przy 5 kartach zadań. Wtedy gracze podliczają punkty ze zrealizowany zadań i gracz lub drużyna z ich największą liczbą zwycięża.

Krok czwarty, werdykt ostateczny...

Team play jest lekką i przyjemną grą karcianą, która wprowadza graczy w świat pełen emocji i rywalizacji. Zasady grą są bardzo proste, choć instrukcja mogłaby trochę bardziej rozgraniczyć rozgrywkę drużynową i indywidualną. W przypadku tej drugiej do sprawy trzeba podejść trochę intuicyjnie. Co w sumie nie ma za dużego znaczenia, bo kwintesencja tej gry została zawarta w potyczkach drużynowych. Choć wszystko może się wydawać jasne i przejrzyste, to porozumienie z partnerem wymaga niezłego kombinowania i bacznego obserwowania tego co się dzieje nad stołem. Każda zagrana karta ma znaczenie, każdy ruch może mieć swoje konsekwencje, a nasza pomoc może czasami być niezłą przeszkodą... Team play jest grą prostą, ale wymagającą skupienia. Jednym słowem kooperacja nigdy nie była tak skomplikowana. W końcu jak tu działać wspólnie bez żadnego porozumienia? Możliwość rozgrywek indywidualnych powoduje, że gra jest bardzo uniwersalna. Bez względu na liczbę graczy będziemy się świetnie bawić za każdym razem. Dodatkowo mnogość zadań i losowość w ich doborze powoduje, że gra staje niezwykle regrywalna i kompletnie nieprzewidywalna. Jeśli szukacie karcianki, która wniesie trochę świeżości i pozmienia dobrze znane układy nad stołem, to Team play zapewni Wam całkiem niezłą rozrywkę w przeróżnym gronie (choć najlepiej gra się w towarzystwie zbliżonym wiekowo, wtedy łatwiej zbudować płaszczyznę porozumienia).


Dziękuję wydawnictwu G3 za przekazanie gry i zachęcam do odwiedzin  G3 na facebook'u, czeka tam na Was moc wrażeń i atrakcji.

piątek, 22 lipca 2016

QWIRKLE karciane

liczba graczy: 2-4
wiek: 8+
kategoria: karciane, towarzyskie
czas gry: ok. 20 min.
opanowanie zasad: w mig
jakość: znakomita
grywalność: bardzo dobra
mózgożerność: pełen relaks
gdzie: wszędzie
producent: G3
ocena: 5/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie...

W małym pudełku, idealnie dopasowanym wielkością do zawartości znalazło się 108 sztuk kart. Wśród nich są po 3 karty z 6 symbolami w różnych 6 kolorach (żółtym, pomarańczowym, czerwonym, zielonym, niebieskim i fioletowym). Grafika na kartach jest prosta i bardzo czytelna, po prostu nawiązuje do klasycznego Qwirkle (recenzja tutaj). Jeśli natomiast chodzi o jakość, to jak zazwyczaj w przypadku wydawnictwa G3 jest ona utrzymana na najwyższym poziomie.

Krok drugi, a tak właściwie o co chodzi...

Celem graczy jest ułożenie jak największej liczby Qwirkli, czyli zestawów 6 kart tego samego koloru, ale z różnym symbolami lub takich symboli w 6 różnych kolorach. Jednym słowem w grze rządzi zbieractwo, ale takie na wyższym poziomie wtajemniczenia. Nie jest kluczem dokładać karty tam gdzie popadnie, ale tak żeby to było dla nas jak najkorzystniejsze i wiązało się ze zdobyciem jak największej liczby punktów. W końcu wiadomo, że do gry zasiadamy tylko po to, aby pokonać rywali i cieszyć się z kolejnego zwycięstwa...

Krok trzeci, zgłębienie tematu...

Na początku tasujemy karty, rozdajemy każdemu po 9 sztuk, a reszta ląduje z boku w postaci zakrytego stosu do dobierania. Rozgrywkę rozpoczyna ten kto może wyłożyć najwięcej różnych symboli w tym samym kolorze lub tego samego symbolu w różnych kolorach (jednak trzeba mieć przynajmniej 3 sztuki).

Każdy gracz w swoim ruchu może zacząć nowy rząd lub dołożyć karty do już istniejącego. Co ciekawe można również przegrupowywać karty już leżące na stole, ale trzeba pamiętać o nadrzędnych zasadach. Po pierwsze po zakończeniu naszych działań w każdy rzędzie muszę być przynajmniej 3 karty. Po drugie żadna karta w rzędzie nie może się powtórzyć, czyli każdy z nich może liczyć maksymalnie 6 sztuk kart (takie same symbole w różnych kolorach lub różne symbole w tym samym kolorze). Dodatkowo można też dokładać karty do kilku rzędów, więc w swoim ruchu mamy właściwie nieograniczone możliwości. 

Zasady podstawowe są znane graczom, którzy mieli okazję oddać się rozgrywkom w klasycznego Qwirkle (a te drewniane klocki naprawdę mają swój klimat) lub Qwirkle Cubes (o tak, taka szalona kościana wariacja też istnieje). 

Wracając do tematu rozgrywki, to gracz któremu uda się utworzyć Qwirkle zabiera wszystkie 6 kart wchodzące w jego skład i kładzie przed sobą. Każdy trzyma stosy z Qwirklami rozłożone przed sobą, tak aby można sprawdzać, który z graczy posiada ich najwięcej. Na koniec swojej tury dobieramy karty, aby mieć znowu 9 sztuk na ręku. Gra dobiega końca, gdy wyczerpie się stos kart dobierania. Wtedy każdy gracz wykonuje ostatni ruch, a zwycięzcą zostaje osoba z największą liczbą Qwirkli.


Krok czwarty, werdykt ostateczny...

Qwirkle karciane jest lekką, przyjemną i dość szybką grą karcianą. Zasady gry są bardzo proste, a fani klasycznej wersji będą musieli tylko przyzwyczaić się do kilku małych modyfikacji. Mówiąc szczerze po rozgrywkach w Qwirkle Cubes, które nie przebiły klasycznej wersji podchodziłam do wersji karcianej z dużą obawą. Niestety często zdarza się tak, że jeden tytuł występujący w kilku modyfikacjach jawi się niczym odgrzewane kotlety. Jednak w przypadku karcianego Qwirkle nie było tak źle, a właściwie można śmiało stwierdzić, że było całkiem, całkiem. Możliwość dowolnego przegrupowywanie kart leżących na środku powoduje, że gra wprowadza więcej możliwości kombinowania. Dodatkowo zarówno Qwirkle klasyczne, jak i kościane zajmują sporo miejsca i choć drewniane elementy wspaniale sprawdzają się podczas gry, to są jednak ciężkie. Wersja karciana dzięki lekkości i kompaktowości wymiarów daje nam dużą mobilność, więc rozgrywki możemy toczyć w sumie wszędzie. Co świetnie wypada podczas różnych wakacyjnych wypadów. Gra jest dobrze skalowalna przy różnej liczbie graczy, a do tego bardzo regrywalna ze względu na karcianą losowość, która tutaj wcale nie przeszkadza (wręcz urozmaica grę). Jeśli chcecie trochę się zrelaksować w rodzinnym lub towarzyskim gronie, to karciane Qwirkle dodatkowo świetnie rozrusza szare komórki i nieźle nada się do zabranie w kieszeń podczas niejednej wakacyjnej podróży.

 
Dziękuję wydawnictwu G3 za przekazanie gry i zachęcam do odwiedzin  G3 na facebook'u, czeka tam na Was moc wrażeń i atrakcji.

sobota, 25 czerwca 2016

TORCIK

liczba graczy: 3-6
wiek: 5+
kategoria: dla dzieci, karciane
czas gry: ok. 15 min.
opanowanie zasad: w lot
jakość: znakomita
grywalność: szybko i dynamicznie
gdzie: wszędzie
mózgożerność: pełen luz
producent: G3
ocena: 6/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie...

W małym pudełku (rozmiar karcianek wydawnictwa G3) znalazło się 30 kart z tortem  (po 5 kart w kolorach: żółtym, beżowym, czerwonym, niebieskim, fioletowym i brązowym), płytka z tortem i pisak do robienia pieczątek. Grafika na kartach jest tak słodka, że na widok tortów, aż cieknie ślinka (lepiej nie siadać do gry na głodnego). Plastikowa wypraska znakomicie trzyma wszystko na miejscach i jest przysłowiową wisienką na torcie.

Krok drugi, a tak właściwie o co chodzi...

Z grą Torcik rośnie apetyt na słodycze, aż się chcę zapytać kto będzie miał teraz urodziny... Pomysłowa myszka zrobiła sześć rodzajów tortów, więc do koloru do wyboru. Z bananem, z wiśniami, czekoladowy, a może z makiem... Który lubicie najbardziej? Jak już gracz upatrzy swój ulubiony tort może zdobywać go jak najwięcej, ale uwaga... Kto pierwszy, ten lepszy!

Krok trzeci, zgłębienie tematu...


Na początku bierzemy po 5 kart tortów w tylu kolorach ilu graczy bierze udział w rozgrywce. Tasujemy wszystkie i rozdajemy pomiędzy graczy. Kładziemy na środku tort, a pisak umieszczamy w zasięgu ręki. 


Każdy gracz wybiera 1 kartę z ręki i kładzie ją zakrytą przed sobą. Jak wszyscy tego dokonają, to przekazujemy kartę graczowi siedzącemu po lewej stronie i tak rozgrywamy rundę po rundzie.


Celem graczy jest zdobycie 5 tortów w takim samym kolorze. Kto dokona tego jako pierwszy kładzie swoją rękę na torcie. Potem reszta graczy podąża tą samą drogą. Gracz, którego ręka znajduje się na samym szczycie dostaje pieczątkę. 


Potem znowu zbieramy karty i rozpoczynamy kolejną rundę. W momencie, gdy któryś z graczy otrzyma 5 pieczątkę gra dobiega końca. Zwycięzcą zostaje gracz z najmniejszą liczbą pieczątek.

Krok czwarty, werdykt ostateczny...

Torcik jest lekką i szybką karcianką dla najmłodszych graczy. Zasady tłumaczy się chwila moment, a do tego są na tyle proste, że już spokojnie 4-latek może sobie poradzić. Na kartach nie ma żadnych cyfr, więc wystarczy odróżnianie kolorów. Karty każdy sobie zbiera, więc nie doświadczymy tu żadnej negatywnej interakcji. Za to emocji będzie co nie miara. Każdy oczekuje w napięciu na 5 tortów w tym samym kolorze, a potem sypie się lawina dłoni. Im więcej osób, tym weselej i ciekawiej. Dlatego gra świetnie sprawdzi się podczas dziecięcych spotkań lub jako rozruszanie na rodzinnej imprezie. Za grę odpowiada autor gier Speed cups i Halli galli, co zdecydowanie widać podczas rozgrywek. Jeśli jesteście fanami wcześniejszy gier tego autora, to przy tej też się znakomicie odnajdziecie. Co do wykonania, to jak na wydawnictwo G3 przystało wszystko jest utrzymane na najwyższym poziomie i przetrwa niejedną rozgrywkę w dziecięcym gronie.


Dziękuję wydawnictwu G3 za przekazanie gry i zachęcam do odwiedzin  G3 na facebook'u, czeka tam na Was moc wrażeń i atrakcji.

czwartek, 23 czerwca 2016

LEO WYBIERA SIĘ DO FRYZJERA

liczba graczy: 2-5
wiek: 6+
kategoria: dla dzieci, kooperacyjne
czas gry: ok. 30min.
opanowanie zasad: w mig
jakość: znakomita
grywalność: duża dynamika
gdzie: kawałek stołu
mózgożerność: lekkie rozruszanie
producent: G3
ocena: 6/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie...

Poza masą powietrza w pudełku umieszczono też:
  • 30 kafli ścieżki (po 5 drogowskazów, zebr, nosorożców, krokodyli, papug i lwic),
  • 20 kart ruchu (o wartościach od 1 do 4),
  • łóżko Leo (kafel startowy),
  • fotel fryzjerski Kędziorka (kafel celu),
  • 5 puzzli Grzywa Leo,
  • budzik ze wskazówkę, 
  • drewniany Leo. 
Jak przystało na wydawnictwo G3 wszystkie elementy są doskonałej jakości, więc przetrwają wiele spotkań w dziecięcym gronie. Grafika na kartach i kafelkach jest wesoła i bajkowa. Jedyne co może przeszkadzać w tej całej doskonałości, to cała masa nadmiaru miejsca w pudełku.  

 

Krok drugi, a tak właściwie o co chodzi...

Lew Leo zapuścił bardzo długą grzywę i nadszedł moment, aby w końcu coś z nią zrobić. W końcu świat wygląda piękniej, gdy go widać w całej okazałości. Dlatego zebrani gracze są bardzo zdeterminowani, aby wspólnymi siłami doprowadzić lwa do fryzjera. Jednak zadanie nie jest takie proste... Czas ucieka, a lew towarzyski, więc wdaje się w pogaduchy z każdym kogo napotka. Zadaniem graczy jest spamiętać jak najwięcej zwierzaków napotykanych po drodze i zdążyć przed czasem...

Krok trzeci, zgłębienie tematu...

Kładziemy na środku łóżko Leo, tasujemy zakryte kafelki ścieżki i układamy z nich zawijany wężyk (bez rozwidleń). Na końcu ścieżki umieszczamy fotel fryzjerski Kędziorka, będzie to nasz cel. Tasujemy karty i rozdajemy pomiędzy graczy (może nie wyjść idealnie po równo). Figurka Leo wędruje na łóżko, a obok kładziemy budzik nastawiony na godzinę 8.00 i głowę Leo bez grzywy.

Ruszamy przez dżunglę, więc pierwszy gracz wybiera kartę i przemieszcza Leo o odpowiednią liczbę pól.  Jak Leo stanie na kafelku, to go odwracamy i wtedy...
  • jeśli kolor kafelka i karty jest taki sam, to wszystko pozostaje bez zmian,
  • jeżeli będzie, to drogowskaz też nic nie robimy,
  • gdy karta jest innego koloru niż kafelek, to przesuwamy wskazówkę na budziku o tyle godzin do przodu ile wskazuje cyfra na kafelku.

Kafelek zostaje odkryty i kolejka przechodzi na następnego gracza. W momencie, gdy wskazówka znowu dojdzie do godziny 8.00.  dzień dobiega końca. Znowu tasujemy karty ruchu i rozdajemy pomiędzy graczy. Zakrywamy wszystkie kafelki ścieżki, które Leo odkrył podczas swojej wędrówki. Doczepiamy kawałek grzywy do głowy Leo i rozpoczynamy kolejny dzień w dżungli.

Teraz gracze starają się użycz swej pamięci i dopasowywać zagrane karty do wcześniej odkrytych kafelków. Gracze mają 5 dni na pokonanie zawiłej drogi przez dżunglę i obcięcie grzywy Leo. Jeśli dokonają tego nim wskazówka znowu wskaże godzinę 8.00, to mogą świętować zwycięstwo. W sytuacji, gdy nie dotrą do fotelu fryzjerskiego na koniec piątego dnia, to niestety ponieśli porażkę.

Krok czwarty, werdykt ostateczny...

Leo wybiera się do fryzjera jest pełną przygód kooperacyjną grą dla dzieci. Zasady są bardzo proste, a sama rozgrywka bardzo dynamiczna. W grze występują elementy pamięciowe, więc młodsze dzieci świetnie sobie radzą w tej kategorii. Jednak umiejętność ta może już być trochę zardzewiała wśród dorosłych obywateli, więc lepiej zdać się na wskazówki młodszych graczy. W końcu, w grupie siła. Dodatkowo dzieci mogą poćwiczy liczenie i budowanie strategii, gdy Leo będzie kolejny raz pokonać ścieżkę do fryzjera. Gra jest znakomicie wykonana, a grafika jest wręcz bajkowa. Zasiadanie do rozgrywek z takim tytułem, to sama przyjemność, bo rozrywka króluje nad stołem od pierwszej do ostatniej minuty. Ze względu na wariant kooperacyjny młodsze grono graczy może też rozwinąć umiejętność współpracy i wspólnie cieszyć się z wygranej, bez żadnej zazdrości. Jeśli przegracie, nie ma co się martwić, bo można ponownie oddać się zabawie rozgrywając mały rewanż. Jednym słowem wygrana nie ma znaczenia, bo tutaj liczy się rozrywka w czystej postaci.


Dziękuję wydawnictwu G3 za przekazanie gry i zachęcam do odwiedzin  G3 na facebook'u, czeka tam na Was moc wrażeń i atrakcji.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

ZGADNIJ! CO JEST INACZEJ?

liczba graczy: 2-6
wiek: 4+
kategoria: dla dzieci, karciane
czas gry: 10min.
opanowanie zasad: w mig
jakość: znakomita
grywalność: dynamicznie i błyskawicznie
gdzie: wszędzie
mózgożerność: lekko i przyjemnie
producent: G3
ocena: 6/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie..

W małym pudełku (rozmiary charakterystyczne dla karcianek wydawnictwa G3) znajdziemy 32 bardzo grube karty (jakby plastikowe). Na każdej stronie karty znajduje się obrazek, ale pomiędzy stronami są małe różnice. Raz kwiatek jest otwarty, a z drugiej strony zamknięty. Sygnalizator ma włączone czerwone światło, a później zielone. Jednym słowem cały czas trzeba nadążać za akcją. Co ciekawe karty są zabezpieczone przez plastikową wypraskę idealnie dopasowaną do wnętrzności pudełka. Jednym słowem zadbano tutaj o każdy najdrobniejszy szczegół.

Krok drugi, a tak właściwie o co chodzi...

Zgadnij! Co jest inaczej? jest grą dla najmłodszych graczy, w której liczą się bystry wzrok, refleks i spostrzegawczość. Obrazki na obu stronach karty różnią się małymi szczegółami. Kto najszybciej zauważy co się zmieniło? W końcu różnice są bardzo subtelne, więc poza bystrym okiem przyda się też dobra pamięć. Zamknijcie oczy i zobaczcie co się zmieni...

Krok trzeci, zgłębienie tematu...


Rozdajemy każdemu graczowi odpowiednią liczbę kart (uzależnioną od liczby graczy) i wykładamy na środku 5 sztuk. Gracze kładą swoje karty w postaci zakrytych stosów. Resztę odkładamy do pudełka i rozpoczynamy błądzenie we mgle...

Wszyscy gracze poza jednym zamykają oczy. Wtedy przekłada on jedną z kart na drugą stronę i mówi "Zgadnij! co jest inaczej". Gracze starają się jak najszybciej zgadnąć, która to karta. Osoba, która jako pierwsza rozpozna odwróconą kartę dokłada jedną ze swoich na środek i zostaje nowym zakrywającym. Jeśli nikt tego nie dokona, to funkcję zakrywającego pełni wciąż ten sam gracz, do czasu aż ktoś go zmieni.



Gra kończy się, gdy któryś z graczy pozbędzie się wszystkich swoich kart. Wtedy przypadnie mu zaszczytny tytuł zwycięzcy.

Krok czwarty, werdykt ostateczny...

Zgadnij! Co jest inaczej? jest lekką i przyjemną grą, przy której najmłodsi gracze mogą poćwiczyć spostrzegawczość. Zasady tłumaczy się w mig, a sama rozgrywka przebiega niezwykle dynamicznie. Im więcej graczy bierze udział w rozgrywce, tym więcej kart pojawia się na stole i gra staje się bardziej emocjonująca. Jednym słowem im nas więcej, tym bardziej trzeba się postarać, żeby jak najszybciej zauważyć różnicę. W końcu konkurencja rośnie. Potyczki we dwóch graczy może nie są już tak rozrywkowe, ale jak najbardziej też się sprawdzą na lekką zabawę z dzieckiem. Dodatkowo gra została wydana ze znakomitą dbałością o szczegóły, dzięki czemu przetrwa wiele spotkań w dziecięcym gronie. Jeśli szukacie tytułu na małe co nieco dla przedszkolaków, który zapewni trochę zabawy w dobrym tego słowa znaczeniu, to Zgadnij! Co jest inaczej?  wypadnie idealnie w tej kategorii.


Dziękuję wydawnictwu G3 za przekazanie gry i zachęcam do odwiedzin  G3 na facebook'u, czeka tam na Was moc wrażeń i atrakcji.

czwartek, 16 czerwca 2016

KIWI - LEĆ NIELOCIE, LEĆ!

liczba graczy: 2-4
wiek: 5+
kategoria: dla dzieci, zręcznościowe
czas gry: ok. 15min.
opanowanie zasad: w lot
jakość: znakomita
grywalność: duża dynamika
gdzie: podłoga lub kawał stołu
mózgożerność: pełna zabawa
producent: Egmont
ocena: 6/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie...

W przeciętnych rozmiarów pudełku znajdziemy cały szereg elementów, które krok po kroku będzie trzeba złożyć do kupy. Zaczniemy od tekturowej podpórki pod planszę, planszy do gry oraz tekturowej kratki (która po złożeniu wyznaczy 16 pól). Poza tym czekają na nas 4 rampy z gumką (dla nielatających ptaszków) oraz 40 żetonów kiwi (po 10 sztuk w kolorze żółtym, różowym, zielonym i niebieskim). Wszystkie elementy świetnie się prezentują i są bardzo dobrej jakości. Jedynym mankamentem jest to, że po złożeniu wszystkich elementów nie da ich się schować w pudełku bez rozbierania ich na mniejsze części. Co niestety może spowodować szybszą eksploatacje elementów.

Krok drugi, a tak właściwie o co chodzi...

Ptaki kiwi większości z nas, a szczególnie młodszym obywatelom są znane z ekranów telewizora i przeróżnym kreskówek. Duże, ociężałe i niezgrabne ptaki wiodą bardzo przyziemne życie. Jednak tym razem ptaki postanowiły opuścić Nową Zelandią i ruszyć w świat. Pytanie tylko jak mają to zrobić skoro nie są w stanie nigdzie polecieć? Niby ptaki ociężałe, a jednak główki pracują. Zabrały się za budowanie katapult i transport w skrzyniach z owocami. Kto pomoże ptakom osiągnąć ten górnolotny cel?

Krok trzeci, zgłębienie tematu...

Jak już pokonamy żmudną ścieżkę składania wszystkich tekturowych elementów. Wsadzimy je do pudełka, co trzeba owiniemy gumkami i rozdzielimy katapulty oraz żetony kiwi pomiędzy graczy (każdy dostaje 10 sztuk w wybranym przez siebie kolorze), to możemy ruszać z zabawą.

Każdy gracz ustawia swoją katapultę przed pudełkiem i wszyscy równocześnie wystrzeliwują swoje kiwi do pudełka. Celem graczy jest lądowanie ich ptaków na 4 sąsiadujących polach (kwadrat  2x2). Jeśli, któryś z żetonów wyląduje obok pudełka można go wziąć i wystrzelić jeszcze raz. Ze względu na to, że w grze najważniejsza jest dobra zabawa, to gracze nie mogą działać nie fair. Z tego powodu nie można przesuwać, ani zakrywać planszy, czy też ruszać żetonów innych graczy. Kto umieści wszystkie swoje ptaki na planszy spokojnie czeka, aż towarzysze zakończą swe działania.

Gracz, który pierwszy umieści swoje ptaki na polach w kwadracie 2x2 od razu wygrywa grę. Jednak może się zdarzyć, że nikt tego nie dokona. Wtedy każdy gracz zbiera stosy żetonów, na których szczycie znajduje się jego ptak (może też to być pojedyncza sztuka). W tej sytuacji gracz, który będzie miał najwięcej żetonów (niezależnie od koloru) zostaje zwycięzcą.

Krok czwarty, werdykt ostateczny...

Kiwi - leć nielocie, leć! jest grą zręcznościową, która zapewni masę zabawy najmłodszym graczom. Gra ma bardzo proste zasady, a cechuje ją lekki poziom wariactwa. Jednak szybkie strzelanie żetonami za pomocą gumki do włosów do najinteligentniejszych zadań nie należy. Cóż, w końcu na ten zwariowany pomysł wpadły ptaki, więc może i szare komórki się nie przepracują, ale śmiechu będzie co nie miara Wszyscy gracze działają jednocześnie, więc nie ominie nas mały chaos nad planszą. Dzięki czemu gra toczy się dynamicznie i jest pełna emocji. Choć gra nie wymaga za dużo myślenia, to do wygranej przyda się dobra taktyka. Niezły refleks i dobra zręczność też są w cenie, więc dzieci będą mogły trochę potrenować te umiejętności. Jeśli szukacie lekkiej i szybkiej gry zręcznościowej dla najmłodszych graczy, to Kiwi - leć nielocie, leć! świetnie sprawdzi się w tej kategorii.
Dziękuję wydawnictwu Egmont za przekazanie gry do recenzji.