piątek, 19 kwietnia 2013

ANTY-MONOPOLY

liczba graczy: 2-6
wiek: 8+
kategoria: planszowe, ekonomiczne, strategiczne
czas gry: ok. 120min.
opanowanie zasad: dla znających Eurobusiness lub Monopoly dość łatwe, inaczej trzeba poświęcić trochę czasu na przestudiowanie instrukcji
jakość: bardzo dobra
wielkość: pudełko zbliżone do rozmiaru A3
grywalność: zależy od zaciętej żyłki biznesowej
producent: Granna
ocena: 4/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie...

Rynek nieruchomości stoi otworem. Pora rozpocząć wielkie europejskie transakcje. Kto tym razem zdobędzie przewagę przedsiębiorcy czy monopoliści? Zwycięży niezależność i wolny rynek czy będzie triumfował monopol? Zapomnijcie o Monopoly i nie dajcie zmieść się gigantycznej konkurencji. W grze, w której dobijamy transakcji niczym przekupki na targu każdy może zostać zwycięzcą bez względu na to, z której grupy pochodzi. Liczy się spryt, dobra strategia, smykałka do interesów i łut szczęścia, bowiem nie zawsze kości robią to co byśmy chcieli. Pytanie czy na rynku gier nasyconym Eurobusinessem i jego przeróżnymi odmianami oraz przesyconym setkami wersji Monopoly da się jeszcze wprowadzić w tym temacie coś interesującego, wciągającego graczy w wir nieprzeciętnej rozrywki?

Tradycyjnie zacznę od wnętrzności pudełka. Jeśli chodzi o wszystkie sprzęty  potrzebne do gry, to są bardzo dobrej jakości. przyczepiłabym się tylko do wytłoczonej tekturki w środku pudełka. Zdecydowanie brakuje tu jakiejś plastikowej wkładki wprowadzającej ład i porządek w banku (czyli w pieniądzach, domach, hotelach i kartach). Można powiedzieć, że zaradny bankier jakoś sobie poradzi, ale przy takiej cenie gry zamiast "jakoś" powinno być co najmniej bardzo dobrze. Przed przystąpieniem do rozgrywki dobrze jest przestudiować instrukcję, bowiem jest kilka niuansów, które różnią ją od dobrze nam znanych gier ekonomicznych. Na początku należy zdecydować kto będzie Monopolistą, a kto Przedsiębiorcą (w przypadku parzystej liczby graczy podział musi być równy, a nieparzystej ta liczba powinna róźnić się tylko o 1). Na kartach nieruchomości mamy podział na opłaty dla Przedsiębiorców i Monopolistów (zdjęcie Nr 2). Patrząc na zarobek bycie Monopolistą wydaje się być bardzo kuszące, ale czy na pewno się opłaca? Twórcy gry twierdzą, że model matematyczny gry został stworzony tak, aby przedstawiciele obu grup mieli równe szanse na zwycięstwo, więc wszystko w naszych rękach (a może raczej w naszych szarych komórkach). 

Krok drugi, dogłębne zbadanie tematu...

Na początek każdy z graczy dostaje 1500 euro. Gracze poruszają się w koło planszy za pomocą kostek. Wyrzucenie nadmiernej ilości dubletów nie powoduje zesłania do więzienia. Wchodząc na nieruchomość możemy ją kupić (jeśli nie jest niczyją własnością) lub zrezygnować z zakupu i karta zostaje w banku. Budowanie domów i hoteli następuje w kolejce danego gracza. Przedsiębiorcy mogą budować na każdej nieruchomości, którą posiadają do czterech domów (stawiają je na nazwie miasta), a zamiast piątego domu stawiają hotel. Koszt budowy wynosi tyle ile jest podane na każdej karcie. Natomiast Monopoliści mogą rozpocząć budowę dopiero gdy będę posiadać min. dwie ulice w danym mieście i maksymalnie mogą postawić trzy domy, a zamiast czwartego budują hotel (stawiają je na literze M). Za wejście na pole start gracz otrzymuje 100 euro. Monopoliści mogą wylądować w Więzieniu i nie pobierają wtedy żadnych opłat od innych graczy, a Przedsiębiorcy wpadają w wir Wojny Cenowej i podczas pobytu tam mogą pobierać czynsz. Aby uwolnić się wystarczy zapłacić 50 euro lub przez dwa ruchy próbować wyrzucić dublet, a w przypadku niepowodzenia i tak będziemy skazani na zapłatę 50 euro. Po drodze gracze mogą napotkać pola Przedsiębiorca lub Monopolista po wejściu, na które każdy z graczy ciągnie karty z odpowiedniej dla niego kupki (Przedsiębiorcy lub Monopolisty, przykładowe kartki na zdjęciu Nr 4). Na planszy znajduje się jeszcze pole Podatek Dochodowy po odwiedzeniu, którego gracze płacą 200 euro do banku lub Monopolista płaci 20% posiadanej gotówki + 10% wartości niezastawionych nieruchomości + 10% ceny zakupu domów i hoteli, a Przedsiębiorca 10% posiadanej gotówki + 10% wartości niezastawionych nieruchomości + 10% ceny zakupu domów i hoteli. 
W przypadku odwiedzin w Urzędzie Antymonopolowym  Monopolista płaci 160 euro, a Przedsiębiorca rzuca jedną kostką (po wyrzuceniu 1 - otrzymuje z banku 25 euro, a gdy wyrzuci 2 - otrzymuje 50 euro). Gracze mogą w dowolny sposób handlować między sobą nieruchomościami, a gdy któraś z nich jest zabudowana to przed sprzedażą ulicy najpierw trzeba sprzedać do banku za połowę ceny zakupu domy lub hotele. Wyłonienie zwycięzcy może nastąpić na kilka sposobów. Grę może wygrać ten, który doprowadzi wszystkich do bankructwa lub najbogatszy Przedsiębiorca, gdy zbankrutują wszyscy Monopoliści bądź najbogatszy Monopolista w przypadku bankructwa Przedsiębiorców. Można też przyjąć limit czasowy gry, po którym nastąpi podliczanie majątków graczy i tym sposobem zostanie wyłoniony Najbogatszy Gracz. Dla pasjonatów i fanów gier ekonomicznych jest to pozycja warta polecenia. Budowa modelu gry z całą pewnością w większym stopniu odnosi się do rzeczywistości niż w przypadku innych gier tego typu. Ze względu na możliwość zakupu domów i hoteli przez Przedsiębiorców w zasadzie od pierwszej posiadanej nieruchomości gra bardzo szybko nabiera rozpędu, a dynamika pozostaje właściwie w naszych rękach (w przypadku długiego myślenia i niezidentyfikowanych przerwach pomiędzy rzutami gra może nabrać spowolnienia). Jednakże jeśli komuś w zupełności wystarcza jedna gra typu Monopoly i już taką posiada, to raczej nie ma co inwestować w następną, bo rozgrywka jest bardzo podobna (różniąca się tylko kilkoma niuansami), a na jakiej planszy handlujemy nieruchomościami i budujemy swoje imperium nie ma większego znaczenia. W końcu liczą się tylko pieniądze i dobra biznesowa strategia, więc nawet grając w Antymonopoly będziemy mogli zmonopolizować Europę przy wtórze śmiechu i dobrej zabawy w doborowym towarzystwie.

Krok trzeci, polubić czy nie...

Gra jest trochę inną odmianą dobrze nam znanego Monopoly czy też Eurobisnessu, więc jeśli posiadanie jednej z nich nas satysfakcjonuje (a takową już posiadamy), to nie ma co inwestować w następną, bo oczekując wielkich zmian i nowości tylko się rozczarujemy. Dla pasjonatów gier ekonomicznych i obywateli nie posiadających jeszcze gry tego typu jest to zakup warty rozważenia. Gracze mogą wkroczyć na rynek Monopolistów i małych Przedsiębiorców, który funkcjonuje w sposób zbliżony do rzeczywistości, więc młodsi gracze będą się mogli zaznajomić z zasadami jego funkcjonowania. Do tego gdy w grę wchodzą wielkie pieniądze, przekupstwo urzędników, walka z konkurencją czy unijne dofinansowania to mamy gwarancję wielkich emocji i zaciętej rywalizacji.  

0 komentarze :

Prześlij komentarz