środa, 5 sierpnia 2015

ROAR! ŁAP POTWORA

liczba graczy: 2-4
wiek: 7+
kategoria: planszowe, dla dzieci
czas gry: ok. 15min.
opanowanie zasad: w mig
jakość: bardzo dobra
wielkość:
grywalność: duża dynamika
producent: Trefl
ocena: 6/6

Krok pierwszy, czyli pierwsze wrażenie...

W środku znajdziemy planszę, 3 karty potworów, 3 piony naukowców, 3 karty naukowców, 3 plansze namierzania, 3 zestawy żetonów namierzania (po 4 dla każdego naukowca) i pion czasu. Patrząc po ilości trochę tego jest i teoretycznie do grania wystarczy, ale nie w tym przypadku. Do rozgrywki potrzebujemy jeszcze jakieś urządzenie mobilne z Androidem lub systemem iOS, ale że jak? Do planszówki? Dodam jeszcze, że bez tego gra właściwie nie istnieje, a dzięki urządzeniu mobilnemu rozgrywka nabiera tempa, dynamiki i ... Ale po kolei... 

Krok drugi, a tak właściwie o co chodzi...

Nie myślałam, że doczekam tej chwili, ale przy tej grze czuję się jak planszówkowy dinozaur. Pudło? Jest. Plansza? Jest. Piony i żetony? Są. Smartfon vel tablet? Yyyy... Czyżby dla nudzących się? Nic bardziej mylnego, ponieważ Roar! Łap potwory jest grą hybrydową, która do rozgrywki wykorzystuje urządzenie mobilne. Teraz pobawimy się w chowanego... Jeden zwiewa, a reszta go goni. Po drodze słychać zgiełk miasta, a jak dobrze się wsłuchać, to można podążyć trasą potwora. Jednym słowem tego jeszcze nie było. Cóż z Roar'em wszystko co znane i przewidywalne zostaje wywrócone do góry nogami...

Krok trzeci, zgłębienie tematu...

Plansza jest dwustronna, więc można wybrać wariant prostszy (polecany dla młodszych graczy) lub trudniejszy (zdecydowanie piękniejszy i jednocześnie wprowadzający większy oczopląs, co dodaje więcej akcji). 






Po wybraniu opcji rozkładamy planszę, a gracz wcielający się w potwora otrzymuje urządzenie mobilne (teraz sterowanie w jego rękach) i 3 karty potworów. Reszta graczy zostaje naukowcami ścigającymi uciekiniera. Dzielą pomiędzy siebie trzech naukowców (Doktor, Chemik, Technik) i każdy dostaje pion naukowca, kartę naukowca oraz planszę i żetony namierzania. Na polu z "1" stawiamy pion czasu, czyli pierwsza runda rozpoczęta.

Gracz będący potworem wybiera swojego pupilka i rozpoczyna misję (na początku jest to samouczek, dzięki któremu można poznać zasady działania aplikacji).





Po wejściu w misję dostajemy cele, które musi zaliczyć potwór. Co jest tu najdziwniejsze? Potwór chodzi po planszy, ale nikt go w rzeczywistości nie widzi (tylko gracz nim sterujący). Naukowcy biegają w koło po tej samej planszy i starają się odkryć gdzie się schowała bestia. Potwór robi 3 ruchy na wirtualnej planszy i wtedy naukowcy dostają podpowiedzi...


Podpowiedzi są seriami dźwięków, które wskazują koło jakich miejsc szedł potwór. Dla ułatwienia można kłaść żetony namierzania na symbolach odpowiadających zasłyszanym dźwiękom. Pion czasu zostaje przesunięty na kolejne pole i naukowcy wkraczają do boju.




Teraz pora na przemieszczenie na planszy pionów naukowców o 1 lub 2 pola w dowolnym kierunku. Potem trzeba zeskanować planszę i następuje jej aktualizacja w aplikacji. Jeśli nikt go nie znalazł, to potwór zaczyna kolejną rundę.




Specjalne zdolności potworów:
  • Coco - po jej aktywacji może przeskakiwać piony naukowców, a naukowcy w podpowiedziach usłyszą dźwięk specjalny.
  • Zzap - może wykorzystać swoją zdolność co drugą turę. W chwili pojawienia się dźwięków odtwarzających jego ruch dodawany jest jeden dodatkowy w postaci obcego hałasu (to się nazywa zmyłka).
  • Blub - jeśli znajduje się na pole kanałów, to zamiast wykonywać zwykły ruch, może przenieść się na dowolne inne pole kanałów.

Specjalne zdolności naukowców (zamiast zwykłego ruchu) - gracz będący potworem musi przesunąć odpowiedni kartridż w aplikacji:
  • Doktor - jeśli jest na polu sąsiadującym z Karetką Pogotowia może się teleportować na inne takie pole.
  • Chemik - może aktywować miksturę odstraszającą co powoduje, że potwór nie może zatrzymać się na polach, które wychodzą w linii prostej od aktualnej pozycji Chemika.
  • Technik - może aktywować lokalizator, który sprawdzi czy potwór znajduje się na polach, które wychodzą w linii prostej od aktualnej pozycji Technika.

Jak w tej łamigłówce wygrać?

Naukowcy wygrywają, gdy któryś z nich stanie na polu, na którym przebywa potwór. Tego nie da się przegapić, bo po zeskanowaniu planszy aplikacja da znać. W opcji drugiej potwór nie zmieścił się w liczbie ruchów przypadających na daną misją (w końcu każdy może zagubić się w dużym mieście).

Potwór wygrywa, gdy zaliczy swoją misję (przejdzie koło określonych budynków lub obiektów) i nikt go nie znajdzie w trakcie.


Krok czwarty, werdykt ostateczny...

Pierwsze zetknięcie z grą Roar! Łap potwory było w naszym wydaniu dość sceptyczne. No bo jak to tak, do wspaniałego świata gier planszowych wprowadzać smartfony tudzież tablety? Toż to przeczy logice i wszelkim zasadom! A tu wielkie zaskoczenie... Roar! jest kwintesencją tego jak planszówka może zaistnieć w nowoczesnym (mobilnym) świecie i żyć w znakomitej symbiozie z elektroniką. Dodatkowo każdy element daje od siebie, to co posiada najlepsze. Planszówka stwarza namacalny świat, w którym możemy pogłówkować i spędzić towarzysko wiele godzin świetnie się bawiąc. A co może dać urządzenie mobilne? Wprowadza więcej interakcji w grze, wykorzystuje zmysł słuchu, tworzy świat 3D, nadaje dynamiki i tajemniczości rozgrywkom. Chociaż dołączenie telefonu/tabletu ma i swoje wady, bo czasem trzeba się trochę nagimnastykować przy skanowaniu planszy (odpowiednie kąty i światło), a przecież nie chodzi o to, aby grać w świetle jupiterów. Jednak można rzec, że są to drobne mankamenty, które mogą zakłócić rozgrywkę, ale jej nie wykluczają. Zabawa w łapanie potwora dostarcza masę zabawy i wbrew pozorom nie tylko dzieciom, bo im dalej w las misje stają się trudniejsze i wtedy potrzebna jest masa kombinowania i prawdziwej detektywistycznej roboty. Z całą pewnością można stwierdzić, że gra jest innowacyjna pod względem rozgrywki i wykorzystaniem urządzeń mobilnych z grą planszową. Choć mechanika nasunęła mi wspomnienia z dawien dawna... Były takie gry jak Scotland Yard, czy Mr.X gdzie jeden gracz był przestępcą, a reszta detektywami... Ale to chyba tylko planszkówkowe dinozaury pamiętają (z tą grą nawet szczyptę nostalgii dają w gratisie). Jeśli szukacie gry dynamicznej i strategicznej dla dzieciaków lub na rodzinne spotkanie, to Roar! Łap potwory wypadnie idealnie. Natomiast jeżeli wolicie tradycyjnie rozgrywki na planszy i nie wyobrażacie sobie rozgrywki z telefonem w dłoni, to nie tędy droga. Zasady gr są bardzo proste, mechanika świetna, zabawa przednia, a nutkę zaskoczenia i wielkie emocje dostaniecie w pakiecie. Cena ok. 80 złotych.


Dziękuję wydawnictwu Trefl za przekazanie gry do recenzji.

6 komentarzy :

  1. Oj ostrzę sobie zęby na tą grę od czasu zapowiedzi. A Twoja recenzja tylko mnie przekonuje, że warto ją mieć w kolekcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jakiś prezent na rozpoczęcie roku szkolnego... :) W końcu każda okazja dobra do świętowania z planszówkami. ;)

      Usuń
  2. Wygląda wciągająco! Gdzie można ją kupić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno w sklepie trefla http://sklep.trefl.com/pl/roar-lap-potwora.html?SID=gcmcqrjej7k67kakkbqdu8db03 i na Allegro już coś widziałam :)

      Usuń
    2. Można wpisać "roar gra" w wyszukiwarce i pojawia się sporo sklepów! Z pierwszych z brzegu: https://www.inbook.pl/p/s/780008/zabawki/planszowe/gra-roar, http://organizery.eu/p/132/1677/gra-roar-lap-potwora-dzwiekowa-gra-planszowa-gry-edukacyjne-logiczne-towarzyskie-dla-dzieci.html, http://e-puchatek.pl/p/14/1289/gra-roar-lap-potwora-dzwiekowa-gra-planszowa-gry.html i wiele innych!

      Usuń
    3. Jednym słowem zasada stara jak świat... Szukajcie, a znajdziecie ;)

      Usuń