piątek, 7 sierpnia 2015

TOP 5 NAJGORSZYCH GIER

Teoretycznie gra jest małym skarbem zamkniętym w bliżej nieokreślonych rozmiarów pudełku, a kiedy już je otworzymy to rozrywka zwali nas z nóg. Teoretycznie... W praktyce wychodzi tak, że są gry lepsze i gorsze. Wiadomo też, że każda ma swój target docelowy i nie ma mocnych, żeby podeszła każdemu. Rzeczą zrozumiałą jest, że każdy może lubić coś innego, ale gdy w ogóle brak chętnych do rozrywki, a na widok gry każda komórka krzyczy "o nie, tylko nie to!", to coś jest na rzeczy. Natomiast trafić na taką, która nas zrazi do grania na długi czas lub doprowadzi do szewskiej pasji jest nie lada sztuką. Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że w ostatnich latach przegraliśmy setki gier, a przebrnięcie przez niektóre było prawdziwą katorgą. Czasem zdarza się tak, że mechanika się jakoś nie klei, są za duże spowolnienia, dynamika siada, ale są pewne granice. Jak gracze nie mogą wysiedzieć, planują listę zakupów, myślą o niebieskich migdałach, czy zasypiają nad stołem, to jest znak, że coś jest nie w porządku. A jeśli gra już nigdy więcej nie wróci na stół, to jest już kropka nad i. 

W pierwszej fazie w tym poście miało powstać TOP 10 najgorszych gier, ale w praktyce okazało się, że choć na pewno było ich więcej niż 10, to zostały wyparte z pamięci niczym traumatyczne przeżycia. Rzeczywistość jest taka, że gra musi mieć w sobie to coś, aby ostała się na półce. Czasem jest to klimat, temat, wykonanie, mechanika, dynamika, kupa śmiechu, eksploatowanie szarych komórek na odpowiednim poziomie, czy znakomita zabawa ze znajomymi. Po prostu chwilami trudno ubrać to w słowa, ale musi być ta iskierka...

TOP 5 najgorszych gier (zapamiętanych)


APPLES TO APPLES
Typowa gra imprezowa, w której istotne są skojarzenia. Sędzia wykłada kartę, a reszta stara się jak najbardziej w to wpasować ze swoimi skojarzeniami. W różnych grupach podejmowaliśmy próby rozgrywki, ale za każdym razem szkło jak flaki z olejem. Jak dla mnie jest wiele lepszych imprezówek, nawet w podobnym klimacie, np. Dixit. Szczególnie patrząc na cenę gry może być to totalnie nietrafiony zakup, więc uwaga.

HOTEL SAMOA
Gra, w której wcielamy się we właścicieli hoteli walczących o zdobycie jak największej liczby turystów. Kluczem do zwycięstwa jest stworzyć jak najwięcej atrakcji za rozsądną cenę. Mechanika prosta, a 12 rund ciągnie się właściwie w nieskończoność. Każdy swoją rzepkę skrobie, a w grze brak emocji i dynamiki. Trzeba przyznać, że gra została bardzo dobrze wykonana, a w promocji za 20zł rozchodziła się jak ciepłe bułeczki. Tylko pytanie czy chodzi o to, żeby wypchać półkę, czy się dobrze bawić?

KOLEJKA
Jeśli chodzi o same założenie gry, czyli przekazanie młodym pokoleniom jak wyglądało życie w latach PRL-u, to jest w porządku. Kolejki, brak towaru i nuda, to zostało oddane znakomicie. Jednak jak ta kolejka i spowolniona mechanika trafia na stół, to zaczyna się robić niebezpiecznie. Gracze drepczą od sklepu do sklepu i tylko przestawiają swoje ludki. Takie trochę robotyczne działania, w których brakuje rozpędzenia, emocji, a nawet strategii i planowania, bo tu się tylko w kolejkach stoi. Dla kogo gra? Może dla niedzielnych graczy lub chcących poczuć klimat lat 80, ale jakoś nie widzę częstego pojawiania się tej gry na stole.

POSTAW NA MILION
Gra oparta na znanym teleturnieju, a jak wiadomo telewizja czasem koloryzuje rzeczywistość. Grę rozpoczyna się z milionem i trzeba przetrwać do końca z jak największą ilością pieniędzy. Po drodze odpowiadamy na pytania i obstawiamy poprawne odpowiedzi. W sumie pytania są ciekawe, a gra jest dobrze wykonana, ale w ogóle się nie sprawdza podczas towarzyskich rozgrywek, bo rozgrywkę o milion toczy tylko jedna para. A reszta co? Ma origami składać? W tym przypadku szkoda, że przy wydaniu gry planszowej nie wprowadzono zmian, które zrobiłyby z niej grę prawdziwie towarzyską.

RUMMIKUB XPRESS
Gra jest potwierdzeniem teorii, że nie każdy tytuł warto przekładać na wersję kościaną. Sam Rummikub jest ciekawą odmianą karcianej gry w remika. Jest to tytuł uniwersalny, w którym trzeba trochę pokombinować, a nawet można poprzeszkadzać rywalom. Natomiast wersja Xpress pozbawiła tej gry wszystkiego co najlepsze. Po pierwsze rozgrywka została zawężona do dwóch graczy, więc już zdecydowanie mniej się dzieje. Po drugie kości wprowadziły więcej losowości i na tyle przyśpieszyły wszystko, że o strategicznych działaniach można zapomnieć. Gra jest tak szybka, że raz dwa kończymy i tak samo szybko o niej zapominamy. 

Co ciekawe im gorsza gra, tym mniej recenzji, więc czasem przed zakupem trudno stwierdzić w jaki kanał się wpuścimy. Najczęściej nie chce się po prostu w tym temacie produkować, bo szkoda słów. Może trzeba by zacząć cykl ku przestrodze "Graczu, strzeż się!" (i tak powstał nowy pomysł). A Wy przy czym się wynudziliście do kwadratu? Pamiętacie jeszcze?

0 komentarze :

Prześlij komentarz